ząbkowanie wersja hard

Serio. Te pierwsze dwie górne jedynki, które wyszły prawie jednocześnie to był pikuś! Serio dałam się przez chwilę nabrać, że z tymi zębami nie będzie tak źle! I pomyślałam wtedy – o co tyle hałasu!!!???? No dobra, teraz już wiem…… Idą 3 jednocześnie: dolna jedynka i obie górne dwójki. I jak przeczuwam- przez to, że przygodę z ząbkowaniem zaczęłyśmy tak późno- będzie właśnie tak- wszystkie na raz :(

Dodatkowo możemy mieć do czynienia ze skokiem rozwojowym. No tragedia jakaś….

Prawie 2 tygodnie Zosia budzi się co 2 godziny w ciągu nocy z przeraźliwym płaczem. W ciągu dnia też marudna, ale  do zniesienia. Ma też dni, że w ciągu dnia w ogóle nie widać, że coś jest nie tak. Ale te nocki…… Mamy to szczęście, że zazwyczaj nie mamy problemów ze spaniem w nocy. Córcia śpi ładnie, a jak budzi się to max 1 raz – tak nas przyzwyczaiła do tych luksusów, że kilka pobudek więcej, a już nie umiem normalnie funkcjonować, mam problemy z zaśnięciem, bóle głowy i ogólnie tryb Zombie pełną gębą :( Mąż też nie najszczęśliwszy i nawet on już wstaje do dziecka w nocy jak już nie mam siły podnieść ręki…

Ależ oczywiście, że próbujemy jakoś dziecku ulżyć, chociaż i tak jestem przekonana, że swoje musi przeboleć. Tak to już jest. Taki etap i każde dziecko przejść musi. Nie ma innej rady! Żelów na dziąsełka używaliśmy na długo przed tym jak pojawiły się pierwsze ząbki i wtedy działały. Ale teraz wiem, że to nie były ząbki. A teraz jak jest potrzeba żeby pomogły na poważnie- to nie działają! Rozumiecie coś z tego? Używamy Calgel i Dentinox N. Ten drugi wkurza mnie bo jest za rzadki i zanim dojdę do paszczy to już spływa mi z palca po ręce. Ogólnie denerwuje mnie ich używanie zwłaszcza w nocy, bo Zofia nie bardzo chce współpracować i paszczę muszę otwierać prawie siłą, albo czekać aż zapłacze ( a dokładniej się rozedrze), a i tak żel znajduje się  wtedy wszędzie tylko nie na dziąsłach. I mam stresa, że sobie go rozmaże po całej twarzy i napakuje do oczu i dopiero będzie Meksyk! W ciągu dnia jest dużo lepiej i działa lepiej i smarowanie idzie sprawniej :)

Dobra, żel nie to może czopki, a owszem. Zakupiłam jakieś z ibuprofenem, takie dla niemowląt. Próbowaliśmy przez 3 nocki zanim zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak i chyba zamiast pomagać to szkodzimy. Nie wiem czy spotkałyście się z tym ( dajcie znać koniecznie), ale Zofia po tym czopku budziła się praktycznie co godzinę, albo dosłownie co chwilę i wiła się z bólu ( ja myślałam głupia, że te zęby ją tak męczą!), strasznie miała wzdęcia , prykała masakrycznie i po takim porządnym bączku na chwile z ulgą zasypiała. A tego odoru nie zapomnę do końca życia, smród taki chemiczny, bardzo ostry i kwaśny. Od tamtej pory nie podawaliśmy tych czopków i na pewno już nie podam. Masakra normalnie!

Nasze ostatnie odkrycie: Camilia. Homeopatia za grube pieniądze. 10 ampułek za ok 26zł. Do stosowania 2-3 razy na dobę. Stosujemy raz na noc i w razie potrzeby ( kilka razy się zdarzyło) częściej. Ale zazwyczaj ten jeden raz wystarcza. Nie pytajcie mnie jak to możliwe, że działa, ale działa. I jeśli działa to nie będę żałować pieniędzy, choćbym miała sobie od ust odjąć. Ja wiem, że opinie są też takie, że to pic na wodę, no właśnie, że to sama woda- ale u nas się sprawdza i próbowałam nawet w nocy przy wielkim ataku płaczu. A Wy macie z tym jakieś doświadczenia? Jak już zużyjemy zapasy to mam w planie wypróbować tańszą alternatywę: Dagomed nr 44 w granulkach. Wychodzi dużo, dużo taniej. Jedno opakowanie widziałam za ok 13 zł (175 granulek) przy stosowaniu do 3 razy na dobę po 5 granulek wychodzi wiele wydajniej niż Camilia! Dam znać.

Jeśli mowa o homeopatii to vibrucol ( w czopkach) też próbowaliśmy, ale jakoś nie działał. Mała i tak budziła się jak ostatnio. Czy macie jakieś inne metody?????

Pocieszam się tylko, że to minie. Wszystko minie. I tego się trzymajmy!