wózkowe fantazje

Myślałam, że temat wózka jest już za mną, ale to było by zbyt piękne :) Skoro mowa o wózku to muszę wam powiedzieć, że nadal jestem zachwycona naszym Roanem ( Roan Marita)! Użytkujemy go już prawie 8 miesięcy! Rewelacja! I nadal serdecznie polecam! Jak pamiętacie kupiłam używany na allegro 2 w 1. Fotelik Roan Millo dokupiłam (również sprawdza się super!). Dopiero parę dni temu Zofia pierwszy raz podróżowała spacerówką. Gondola Roana jest tak wielka, że spokojnie jeszcze ze 2 miesiące by w niej pojeździła ( ubrana w kombinezonik i ze śpiworkiem!). Co prawda gondola posiada podnoszone oparcie (z czego korzystamy już od jakiegoś czasu), ale stwierdziłam, że wygodniej będzie jej w spacerówce, zwłaszcza, że ten model można montować przodem lub tyłem do kierunku jazdy. Muszę wam jeszcze napisać, że zawieszenie wahadłowe na nasze wiejskie warunki sprawdza się idealnie! Jak czołg! Nie mam żadnych uwag co do tego modelu, nie mogę powiedzieć złego zdania. Co prawda spacerówki używamy bardzo krótko, więc za parę miesięcy spodziewajcie się ponowienia tematu.

Nasz czołg codziennie przechodzi chrzest bojowy co objawia się tym, że wygląda serio jakby jeździł na jakimś poligonie. Nasze drogi gliniano-błotnisto-bagienne dosyć go ” wykańczają”. Ogólnie chodzi o to, że nasze duże pompowane koła  i częściowo rama jest tak zafajdana, że musiałabym go codziennie szorować, żeby doprowadzić do używalności w innym bardziej cywilizowanym terenie ;) Dlatego pomyślałam sobie, żeby dokupić jeszcze jedną spacerówkę- taką „czystą”, która będzie sobie leżeć w bagażniku i której nie będzie wstyd wyjąć przy ludziach. Na zakupy, na wypady do miasta, na urlop. Niekoniecznie musi to być malutka parasolka. Chodzi mi o stabilny i wygodny wózek, który posłuży nam do ostatniego dnia naszej przygody wózkowej. Cena Max 600 zł. I chciałabym nówkę….wiem, szału nie ma. Od kilku tygodni buszuję po necie, szukam rankingów, opinii eksperckich i czytam też opinie użytkowników. No i znowu zawrót głowy!!!!!!

Zakochałam się. Zakochałam się w niemieckich wózkach Hartan. Dopracowane w najdrobniejszych detalach. W niejednym rankingu pierwsze kilka pozycji zajmują właśnie wózki tego producenta, który stawia przede wszystkim na bezpieczeństwo, wygodę użytkowania i wygląd. Cena???? Zawrotna!!! Ale tak się napaliłam, że znalazłam używany na allegro (model buggy Ix1) i wiecie co? Kupiłam. Niestety jak doszedł to okazało się, że dość zjechany i podniszczony- dlatego czym prędzej go odesłałam, ale co sobie popatrzyłam i pojeździłam po salonie to moje :) Mówię Wam! Mercedes wśród wózków! Tak płynnie i lekko chodzi pomimo swojej masywności! Ojej……brak słów. Gdyby tylko było mnie stać……Jeśli są wśród Was mamusie o nieograniczonym budżecie to rzućcie okiem na Hartanki- nie pożałujecie. Co jeden model to lepszy!

Halooo! Tu Ziemia!!!! Ziemia!!!! My mamy max budżet 600 zł, a byłoby super nie wykorzystać go do końca. Postawiłam na polskich producentów. Rankingi, testy, opinie…. Wahałam się między Baby Design Sprint,  Coletto Amico, Coletto Aveo. Ostatecznie mój wybór padł na Camarelo Eos- na pompowanych kołach.I ta powiększana budka! Ogólnie jest świetny i ta kolorystyka!!!! Właśnie tego szukałam. Porządny, mocny, stabilny- przez co wygodny i trwały. Jeszcze nie zamówiłam, ale zrobię to. Już nie mogę się doczekać!!! Czy wy też macie tyle frajdy robiąc zakupy dla dziecka? Ja cieszę się przestrasznie- zupełnie jakbym katalogi z wycieczkami przeglądała ;) Radocha totalna :)

mały świat Zosi :)

Siedzę sobie właśnie na tarasie i  piję herbatkę laktacyjną, a Zosia śpi obok w swoim wózku. Swoją drogą chciałam Wam napisać, że Roan spisuje się doskonale! Jeśli pamiętacie zakupiłam na allegro używany, wymarzony czerwony model :) co prawda nadal nie mogę pojąć dlaczego wnętrze wózka jest zrobione w kolorze białym (ale sprawdzałam w sklepie, że inne też tak mają!), ale gondola spisuje się cudownie! Jest bardzo obszerna, łatwo się demontuje, a cały wózek chodzi jak przecinak! Na naszych wiejskich nierównościach, czy w lesie ( nie na drodze tylko między drzewami!) Zosia sobie sprężynuje i szybko zasypia :) Musiałam tylko zakupić gąbczastą poduszeczkę, żeby jej łepek nie latał. Jeśli chodzi o fotelik (kupiliśmy nowy) Roana też nie mam zastrzeżeń. Łatwo zapinamy go w stelaż, a mała często w nim zasypia jak jesteśmy poza domem. Nie używaliśmy jeszcze spacerówki, ale to dopiero wyjdzie za parę miesięcy. Dam znać.

Chociaż początkowo nie miałam w planach zakupu niani elektronicznej- to zmieniłam zdanie. Przy nawet niedużym, ale dwupiętrowym domu okazała się zbawieniem :) Kilka dni szukałam w necie odpowiedniego modelu, który spełni moje oczekiwania, a przy tym nie będzie bardzo drogi. Górną granicę ustaliłam na 300 zł- ale uwierzcie mi to naprawdę niewiele jeśli chodzi o nianie, bo ceny ta ten gadżet są naprawdę kosmiczne! Zdecydowałam się na Philipsa Avent model SCD 560- po tym jak zachwycona byłam ich laktatorem. Kolejny raz mnie nie zawiedli! Niania kosztuje niecałe 300 zł, ale jest świetna- prócz wygody użytkowania ( bardzo dobrze słychać, proste menu, długość działania itp.) ma kilka fajnych rzeczy takich jak kołysanki oraz „lampka nocna”- chociaż jest to może za dużo powiedziane- ale małe przyjemne światełko, żeby rozświetlić ciemności. Jeśli szukacie dobrej niedrogiej niani to gwarantuję wam, że będziecie zadowoleni!!!!

Zosia w Naszym domku ma już swój pokoik :) Oczywiście śpi w swojej kołysce u nas w sypialni, ale do pokoiku przychodzimy się przewijać i karmić. A ponieważ zamierzam karmić do roku postawiłam na wygodę. Rewelacyjnym rozwiązaniem jest dla mnie poduszka do karmienia- ja mam taką firmy Motherhood- kupiłam ją w Smyku za 75 zł jeszcze jak byłam w ciąży. Wiem, że to dość sporo- ale naprawdę warto! Jestem nią zachwycona bo zarówno mnie i Zosi jest bardzo wygodnie podczas karmienia, a  jak jestem gdzieś poza domem i muszę ją karmić bez podusi to ręce mi czasem więdną :) Jest ona też wygodna jako podparcie pod głowę podczas odpoczynku. Ale to jeszcze nic- ponieważ miałam odłożone trochę grosza to poczytałam trochę w necie na innych blogach i forach i długo zastanawiałam się nad kupnem fotela do karmienia. Po zasięgnięciu opinii zdecydowałam się na fotel Poang z podnóżkiem z Ikei. I nawet trafiłam na promocje!!!!! Moja mama jest nim zachwycona i też zażyczyła sobie taki sam :) Dużo osób twierdzi, że jest wygodny, ale brzydki- ja mam inne zdanie – wcale nie jest brzydki :) kupiłam czarny na ciemnym stelażu i wygląda naprawdę nieźle. A jeśli chodzi o wygodę to był to kolejny strzał w dziesiątkę!!!! Również mogę śmiało polecić. Jest mega wygodny bo podpiera cały kręgosłup i głowę, jest świetnie wyprofilowany a dodatkowy podnóżek sprawia, że całe ciało odpoczywa. Można się też na nim delikatnie pobujać- co Zosia uwielbia :) Teraz chętnie chodzimy na karmienie, bo często na moim fotelu po prostu sobie przysypiam, a dzięki poduszce do karmienia nie mam obawy o Zośkę. Dzielę się z wami tymi nowinkami, bo częste karmienie piersią wcale nie musi być męczące :) baa!!! może być wielką przyjemnością i pretekstem do wypoczynku!

Jest jeszcze jeden gadżet, którego używamy po przeprowadzce, ale to już pożyczony od szwagierki- bo z całą pewnością kosztuje kupę kasy. Mamy taki duży bujak elektryczny Fisher-Price. Zośka potrzebowała parę dni, żeby się do niego przyzwyczaić, ale teraz to nawet lubi w nim zasypiać słuchając ptaszków, chlupotu wody, albo kołysanek. Od góry bujaka znajduję się karuzela z ptaszkami i lustro na które Zofia coraz chętniej zerka :) Moi rodzice nie mogą się nadziwić, że teraz dla dzieciaczków to takie wynalazki są….ano są- tylko trzeba mieć kupę kasy- bo mam wrażenie, że jak coś jest dla dzieci- to już z góry jest 2X droższe!

 

wózkowy zawrót głowy

Ten temat spędza sen z powiek wielu mamom. A już na pewno wszystkim z którymi rozmawiałam.Ja wcale nie byłam tu wyjątkiem. Już na początku ciąży, kiedy zmieniliśmy z mężem mieszkanie i to niestety na 3 piętrze w starym budownictwie, zaczęłam  interesować się tym tematem. Sporo poczytałam, pooglądałam, porównywałam, analizowałam i w końcu podjęłam decyzję. Moim wyborem był nowy (nowy, bo musi też dobrze wygladać, w końcu mieszkam w centrum wielkiego miasta!) wózek 3 w 1 polskiego producenta- firmy Tutek, model Grander. Ogólnie postawiłam na polskich producentów, innych wózków nie brałam pod uwagę. W swoim wyborze kierowałam się bezpieczeństwem (zdecydowanie 4 koła, przednie skrętne), wyglądem  i wagą wózka ( wcześniej wspomniane 3 piętro) i na końcu ceną. Nie ukrywam, że byłam z siebie bardzo zadowolona :) Ale po jakimś czasie znowu podkusiło mnie, żeby poczytać różne fora internetowe i niestety znalazłam niezbyt pochlebne opinie na temat spacerówki i fotelika mojego modelu. Namieszało mi to w głowie i przez chwilę myślałam nawet, żeby kupić tylko wózek głęboki. Fotelik kupić Maxi-cosi (nowy rzecz jasna), bo przecież „są najlepsze i najbezpieczniejsze”, a ze spacerówką poczekać, aż Zośka zacznie siadać i kupić od jakiegoś producenta specjalizującego się w spacerówkach. Mój mąż zaczął dziwnie na mnie patrzeć kiedy co parę dni informowałam go o moich nowych pomysłach ( bo dodam, że w tych moich wyborach byłam zdana tylko na siebie, mój  małżon dał mi wolną rękę). Więc dalej zagłębiałam się w odmęt internetu i zdobywałam coraz to nową „wiedzę”. Prawda jest taka, że im więcej wiedziałam- nie wiedziałam nic. Zbaraniałam. I przez pewien czas miałam totalny mętlik w głowie, to był ten moment kiedy faktycznie wózek spędzał mi sen z powiek. Na szczęście jak zaczęłam się rozglądać za innymi firmami i modelami okazało się, że każdy wózek ma swoich zwolenników i przeciwników. Prawie każdy na coś narzeka i twierdzi,że gdyby kolejny raz kupował wózek to kupił by zupełnie co innego. Według użytkowników większość spacerówek od modeli 3 w 1 to masakra, a foteliki to tragedia. Okazało się, że po prostu nie ma wózka idealnego!!! Każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby. Każdy użytkuje wózek trochę inaczej i w innych warunkach. Niektórzy mają pecha i trafiają na wadliwą sztukę. Są też i tacy (chociaż jest ich najmniej) którzy są zadowoleni ze swoich wyborów i twierdzą, że nie zmieniliby ich za nic. Prawda jest taka, że każdy musi kierować się własnymi potrzebami, a nie sugerować się w 100% opiniami innych. Oczywiście warto poczytać co nieco, ale najlepiej aby były to opinie ekspertów.

Mój problem rozwiązał się praktycznie sam, po tym, jak okazało się, że w sierpniu przeprowadzamy się na wieś. Moje oczekiwania co do wózka zmieniły się radykalnie. Bo nie musiałam już martwić się w wagę i wielkość wózka (będziemy mięli duuużo miejsca), przestało mi też zależeć na tym aby był nowy (wiocha to wiocha- kto mnie będzie tam oglądał?),a najważniejsze stało się to, aby był to wózek ” do zadań specjalnych”. Brak dróg w okolicy, łąki i lasy. Wózek terenowy to idealne rozwiązanie :) Kolejny raz poczytałam i znalazłam tym razem wiele konstruktywnych opinii. Wybrałam i kupiłam. Używany wózek na allegro, firmy Roan model Marita. W ślicznym czerwonym kolorze, dokładnie takim jak chciałam. Wielkie pompowane, szprychowe koła i świetne zawieszenie na wahaczach to było to, na czym mi najbardziej zależało. Jest to właśnie mój wymarzony wózek terenowy :) Kupiłam 2 w 1, fotelik też dokupię do tego modelu, ale nowy (ze względów bezpieczeństwa). I tak oto ten ciężki etap każdej wyprawki stał się dla nas historią :) Życzę wam powodzenia w tych trudnych wyborach, nic nie sugeruję i do niczego nie namawiam. Dzielcie się jak wam poszło :)