a co u nas???

Sami widzicie po moim nastroju- kolorowo nie jest. W weekend trochę lepiej, bo mąż na miejscu- a wszystko dzielone na dwa- boli mniej. Chociaż parę łezek uroniłam- nie powiem…Ale są jakieś postępy :) Przede wszystkim Zośka leży codziennie na brzuchu. Nie znosiła tego! Ale codziennie po trochu i teraz już nawet nie protestuje. A co najważniejsze skończyła parę dni temu dwa miesiące, a dziś trzymała już główkę pionowo. Moja silna zuch dziewczyna!!!! Naprawdę bardzo silna! Mama dumna :*  Poza tym matka postanowiła nie robić głupa z dziecka i kłaść je wieczorem spać na śpiocha. Od 4 dni kładę spać Zosiulkę do kołyski zanim na dobre zaśnie przy cycusiu. Oczywiście za każdym razem ryk. Ale zgodnie z teorią Tracy Hogg ( przeczytałam jej książkę jeszcze będąc w ciąży kilka razy!) podnoszę, uspokajam i odkładam. Idzie nam coraz szybciej. Był dzień, że zasypianie trwało pół godzinki! Zazwyczaj marudzi na śpioszku koło godzinki zanim zaśnie na dobre- ale co to jest w porównaniu do 3 godzin jakiś czas temu! Puszczam jej też do zasypiania biały szum ( z wieży w sypialni). Mamy więc kolejny postęp- ale jest jeszcze jeden! Od momentu stosowania tej metody Zofia budzi się tylko raz w nocy. Zazwyczaj koło 4 :) Mama ma więcej czasu na spanko :) Szkoda tylko, że ta metoda za nic w świecie nie chce działać w ciągu dnia! Nie mam sposobu na to żeby uśpić Zofię w kołysce! Jakieś pomysły????? W dzień śpi tylko przy piersi i sporadycznie w bujaczku. Moje próby zastosowania naszej metody kończą się 3 godzinami ciągłego płaczu- po czym daję jej pierś bo po 3 godzinach ryku jest wygłodniała. I tak od kilku dni próbujemy codziennie i dupa…. wykańcza mnie to! Zośka jest już taka wymęczona momentami, że oczy jej się wykręcają na drugą stronę- a nie zaśnie- walczy! A przez to zmęczenie jest cały dzień taka marudna i płaczliwa :( i nie chce się ode mnie odkleić…I siedzę i walczę razem z nią… Ciężko…ale wierzę, że się uda. Nie wszystko na raz…Poradzimy sobie. I mam nadzieję, że mojej córeczce częściej uśmiech będzie gościł na twarzyczce.  Dostaję wtedy skrzydeł :)

Podczas mojej ostatniej chandry postanowiłam sobie sprawić przyjemność. Ponieważ od paru miesięcy nie bywam na zakupach i przez najbliższych parę nic się w tej materii raczej nie zmieni- stwierdziłam, że coś sobie kupię. I akurat czytałam ciekawego posta na temat toreb dzieciowych ( do wózka). Po kilku godzinach analiz ( jak już siedzę z tą Zośką na kanapie z wywalonym cycem to drugą ręką buszuję najczęściej po necie) mój wybór trafił na czarną torbę Skip-Hopa model Duo signature. Urzekła mnie (prócz dużej ilości przydatnych kieszonek, dołączonej maty) głównie tym, że nie wygląda na typową torbę do wózka. Bardzo fajnie prezentuje się jako zwykła torba na ramię. Stwierdziłam, że i tak w najbliższym i najdalszym czasie nie będę się nigdzie ruszać bez Zofii- to będziemy miały jedną praktyczną, wspólną torbę :) Jest bardzo pojemna i spokojnie mieszczą się wszelkie rzeczy dla Zofii i kilka moich pierdół. O cenę nie pytajcie. Majątek. Nawet mężowi się nie przyznałam… Ale coś mi się od życia należy. Podziałało! Humor poprawiony :) I jak ktoś poszukuje ciekawej torby do wózka to polecam Skip- Hop. Duży wybór modeli i kolorów. Każda znajdzie coś dla siebie. Tylko trzeba będzie skarbonkę rozbijać ;)

czas się pakować….

Ten moment musiał nadejść…Chociaż z niewiadomych względów odwlekałam to przez ostatnie 2 tygodnie. Chyba ze strachu…BO jak już spakuję walizkę to pozostanie mi tylko czekać :) Czekać na ten moment kiedy się zacznie!

Sporządziłam taką listę już bardzo dawno temu, ale każda z nas musi ją troszkę zweryfikować. W każdym szpitalu są troszkę inne wymagania odnośnie szpitalnej wyprawki dla dzieci. Takie informacje zazwyczaj szpital umieszcza na stronie internetowej. Ja przygotuję 2 torby- jedną do szpitala, a drugą na wyjście ze szpitala.

RZECZY DO SZPITALA

A) dla Mamy (czyli dla mnie :) )

  • komplet dokumentów (karta przebiegu ciąży, dowód osobisty, grupa krwi i wynik RH,badanie na obecność przeciwciał, wynik HBS (zrobione po 32 tc- czyli na nosicielstwo wirusa żółtaczki zakaźnej),wynik GBS (zrobione koło 35 tc- czyli test na obecność paciorkowców z grupy B) odczyn WR (kiła), wynik testu na HIV, wynik ostatniego usg, ostatnia morfologia i mocz. Większość wyników jest wpisywana w kartę ciąży (u mnie praktycznie wszystkie) ale i tak zabiorę całą teczkę z dokumentacją medyczną, plan porodu (warto mieć-ja korzystałam z kreatora ze strony
    http://www.rodzicpoludzku.pl/Plan-Porodu/Plan-porodu.html
  • woda w butelce z dziubkiem (kilka), a dla taty coś do przekąszenia
  • sweter, ciepłe skarpetki ( ciepło sprzyja wydzielaniu oksytocyny),  koszulę do porodu zapewnia szpital
  • pomadka do ust
  • pielucha tetrowa do okładów
  • papier toaletowy, ręczniki papierowe
  • talerzyk, kubek, sztućce
  • notes i długopis
  • poduszka z domku (jasiek)
  • telefon, ładowarka, aparat
  • 2 koszule nocne z opcją do karmienia
  • szlafrok bawełniany
  • staniki do karmienia (2)
  • wkładki laktacyjne
  • majtki z siatki (ale nosić tak, żeby lekarze na obchodzie nie widzieli!)(4)
  • wkłady poporodowe (1op)
  • kilka podkładów na łóżko ( co by leżeć w czystości)
  • klapki pod prysznic
  • 2 ręczniki
  • ulubione przybory toaletowe +turystyczna suszarka do włosów

B) dla Zosi

  • sudocrem
  • chusteczki nawilżane do pupy
  • skarpeteczki (3), rękawiczki niedrapki
  • bawełniana czapeczka (2)
  • 2 pieluszki terowe
  • kocyk i rożek

RZECZY NA WYJŚCIE ZE SZPITALA

  • ubranie dla Mamy (sukienka, sweterek, płaskie klapki (żeby nie trzeba było się schylać, majtki bawełniane, stanik do karmienia))
  • ubranie dla Zosi ( bodziak na długi rękaw, śpioszki bawełniane i pajacyk welurowy (do wykorzystania w zależności od pogody-będzie koniec czerwca!) oraz czapeczka bawełniana
  • cienki kocyk na wszelki wypadek
  • fotelik do samochodu (bezwzględnie!)
  • podkład na fotel w samochodzie (na wszelki wypadek)
  • woda i coś do przegryzienia dla Mamy

To chyba tyle :) Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam! Jeśli macie inne zdanie lub coś przegapiłam- piszcie śmiało proszę :) Wpadłam też ostatnio na pomysł, żeby napisać list do męża na czas kiedy ja będę w szpitalu. Napisać parę miłych słów, poprosić aby posprzątał dokładnie mieszkanie przed naszym przyjazdem i zrobić mu listę zakupów na te pierwsze kilka dni kiedy nam ciężko będzie się ruszyć. Myślę, że to byłoby całkiem miłe dla Niego. Dobra, nie ma co-  wyciągam walizkę…