21, 22,23 miesiąc- czyli życie z prawie dwulatkiem

Jeszcze tylko miesiąc i będę miała w domu dwuletnie dziecko! Szok! Trudno mi w to uwierzyć…często patrzę na nią kiedy się bawi i zastanawiam się kiedy to zleciało. Spędzając z nią każdy dzień wydaje mi się, że nie zauważam tych zmian, które niewątpliwie zachodzą, ale przeczytanie kilku poprzednich wpisów, bardzo szybko wyprowadziło mnie z błędu! I właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że jeszcze będąc w ciąży założyłam tego bloga. To wszystko tak szybko ucieka! Człowiek tak szybko zapomina! Polecam coś takiego każdej mamie, jeśli nie w formie elektronicznej to wystarczy w papierowej. Cudowna pamiątka! I nic nam już nie umknie!

Zosia rozwija się wspaniale, prócz kataru-średnio co 2 miesiące (i czasem gorączki, ale nie dłuższej niż 3 dni) nic więcej nam nie dokucza. Z zębów zostały nam do wyklucia wszystkie cztery piątki ( które zapewne nie długo rozpoczną natarcie, bo za długo był spokój, a Zośka gryzie paluchy jak oszalała). W nawyku mamy już szczotkowanie naszych perełek 2 x dziennie- po śniadaniu i po kolacji. W rozkładzie dnia też niewiele zmian: pobudka koło 7 + cycuś i kokoszenie  w łóżku ; 9 śniadanie; 12.30 zupa; po 13 drzemka (najczęściej 1,5-2 godz); po 16 drugie danie; 19.30 kolacja, kąpiel i koło 20.30 sen. Czego tu brakuje? Karmienia przed snem!  Już nie cyckujemy na dobranoc. I jaka wygoda- bo teraz najczęściej tata kładzie Zofię do snu, a ja ogarniam i mam szybciej czas wolny. Wystarczył 1 wieczór i dziecko zapomniało, że jest coś takiego jak zasypianie przy cycku :) wydawało się nieprawdopodobne, ale stało się! Zasypia sama, we własnym łóżeczku, ale ktoś musi być w pokoju ( tzn. w sypialni, bo nadal nie mam sumienia jej przenieść do własnego pokoju, bo jest mi tak wygodnie). Przed zasypianiem jest obowiązkowa pogadanka- krótkie wspomnienie z mijającego dnia. Śpi dobrze, je ładnie- czego chcieć więcej????To na prawdę fajny okres u dziecka. Pomimo, że jest to okres ” buntu dwulatków”- u nas nie ma tragedii. Wiadomo, że najczęściej odpowiada na pytania jednym krótkim ( i ulubionym przez wszystkich rodziców): nie! Ale zauważyłam ostatnio, że nie robi już tego tak bezmyślnie jak wcześniej. Coraz częściej mówi: tak…. i to jest mióóóóód na moje uszy :) Podoba mi się też, że coraz częściej odkłada rzeczy na swoje miejsce :) A jak odnosi talerzyk do zlewu to już w ogóle…..w głowie się nie mieści….. :)

Największy postęp to rozwój mowy. To nieprawdopodobne ile się u nas zmieniło w tej dziedzinie przez ostatnie 2 miesiące! Zofia zaczyna już składać krótkie zdania i często mnie zaskakuje! Kiedy pierwszy raz powiedziała ( siedziała na huśtawce przed domem- a było to jakiś miesiąc temu): Pies szczeka- słyszysz??? zrobiło mi się gorąco :) Dużo mówi i często dodaje wyrazy pytające: widzisz? słyszysz? wiesz? Szybko łapie nowe słówka, chłonie jak gąbeczka. Od miesiąca mówi też do mnie: Mamuniu, Mamusiu….i ja wtedy mięknę……niezależnie od tego co przeskrobała….a zdarzyło się ostatnio malowanie kredą po ścianie w przedpokoju. Często pyta: Co to? ,Co to jest?, Mamuniu co robisz? Ma kilka swoich słówek, które uwielbiam, w stylu: akałała ( to ogórek), eń eń ( to napisy, literki), hamak to ślimak :)

Pogoda nas rozpieszcza, więc większość czasu spędzamy na dworze. Lubi się bujać, jeździć na swoim rowerku ( trójkołowy, który ja oczywiście pcham), dużo zajęć wymyśla sobie sama, zbiera skarby ( patyki, kamienie, pety, kapselki, szyszki, liście, kwiatki i inne tego typu rzeczy), lubi kopać piłkę, podlewać kwiatki, czasem porysuje ( ale bardzo krótko). Ogólnie bardzo łatwo ją czymś zainteresować, zawsze dużo do niej mówiłam, opowiadałam jej co widzę dookoła- ale kiedyś to były moje monologi- teraz już sobie rozmawiamy. Teraz sama zwraca uwagę na śpiew ptaków, na ptaki, które skaczą po trawie, na kwiaty przydrożne ( no chwasty tak na prawdę :) ), szuka samolotów na niebie, autobusów na drogach. Teraz widzę jak bardzo opłacało się mówić do dziecka, nawet kiedy wydawało się, że totalnie nic nie rozumie…. Jest taka otwarta na otaczający ją świat!!!!! Każdego dnia podziwiam jej zapał z którym wykonuje wszystkie czynności i czerpię z tego całymi garściami!

Zastanawiam się czy to całkiem przyzwoite zachowanie mojego dziecka to tylko cisza przed burzą??? Czy prawdziwy bunt dwulatka uderzy nas któregoś dnia jak gigantyczne tsunami…a może to mit????? Zobaczymy :) Teraz nie mam się czego czepiać. Nie mogę narzekać. Radzimy sobie :) Pewnie ta wiosna, która w tym roku przyszła szybko i intensywnie tak pozytywnie mnie nastroiła. Bo wspomnienie zgniłej jesieni i zimy, kiedy wychodzi się na dwór tylko na chwilę wywołuje u mnie nieprzyjemnie odczucia. Teraz dlłłuuugie godziny spędzamy na powietrzu- do domu przychodzimy się najeść i wyspać. Na deszczowe dni zostawiłam kredki, ciastolinę playdoh i długie oglądanie bajek. Właśnie! Bajki! Na tym etapie życia Zosi jej największą miłością jest świnka Peppa. Powiem szczerze, że i ja ją lubię, nawet kiedy widzę dany odcinek po raz 100. Jest to idealna baja dla maluchów :) i na YouTube jest ich caaała masa- na szczęście :) Na YouTube mogę wam też polecić kanał ” Śpiewające Brzdące”, które również uwielbiamy. Można znaleźć playlistę z aktualnie 27 fajnymi i wpadającymi w ucho piosenkami i jeszcze fajniejszymi teledyskami- w sam raz dla maluchów. Tak jakby Wam się nudziło :)