11 miesiąc zycia Zofii

Do roczku został nam już tylko miesiąc :) Do chrzcin również! To będzie wyjątkowy dzień :)

U nas duuuuużo nowego :) Już na początku miesiąca Zofia zaczęła wreszcie raczkować do przodu. W tym samym momencie zaczęła stawać na nóżki przy meblach. Teraz to uwielbia! Najchętniej wisiała by na nogawce! Teraz przemieszcza się w mgnieniu oka i trzeba mocno uważać. Bramki na schodach, zabezpieczenia kontaktów i gumowe narożniki przy ławie :) Były dni, że kilka razy dziennie dochodziło do upadków i miała parę siniaczków na buzi- nie wspomnę już o wielkim morzu łez wylanych w mamine ramię.

Moja duża dziewczynka zaczyna wyrastać z ubrań w rozmiarze 80. Dobrze wygląda dziewczyna- nie ma co!  Jeśli chodzi o rozkład dnia to niewiele się zmieniło, przez jakiś czas zamiast kaszki na śniadanie podawałam jej kanapeczki z twarożkiem oraz inne rzeczy do spróbowania. 2 tygodnie to akceptowała, potem przestała jeść. Wróciłyśmy więc do kaszki. Zjada też chętnie ze 2 plasterki dobrej, wędlinki drobiowej. Ogólnie daję jej bardzo dużo nowych rzeczy do spróbowania. Jest chętna na nowe doznania smakowe. Próbuję również z nabiałem i o dziwo nie ma żadnych nasilonych objawów alergii :) Może lada chwila wyrośnie???

Spokojne noce nadal należą do rzadkości :( Tzn. czasami (bardzo rzadko) przesypia całą noc  ( od 20.30 do ok 6), ale zazwyczaj budzi się kilka razy. Odkąd tak dobrze się przemieszcza to jest jeszcze gorzej. Jak tylko troszkę się w nocy  przebudzi to od razu staje na nogi i płacze. I tak wtedy „bawimy ” się w odkładanie i uspokajanie. Mocno też wierci się w łóżku, często śpi w poprzek, albo na „dżdżowniczkę” z dupką u góry :) Nienawidzi być okryta, rozkopuje się z taką złością! Znowu muszę pakować ją w wora (śpiworek), bo mam stresa, że mi zmarznie. Przez to, że już koło 4 robi się jasno, przebudza się ( mimo rolet zewnętrznych) i jest gotowa do zabawy. Jest taka zawiedziona, kiedy ją odkładam i usypiam! A jak nauczyła się wrzeszczeć! Bo to już nie jest płacz, to jest jakiś krzykowrzask! Zmarłego by na nogi postawiła! A co to będzie jak znowu zęby dadzą o sobie znać! Póki co cisza :) Stanęło na 6 i nadal nic.

Moja dorastająca córka od dwóch tygodni wskazuje na wszystko paluszkiem i czeka żeby nazywać różne  rzeczy. Kilka już zapamiętała i zapytana potrafi wskazać paluszkiem: mama, tata, babcia, dziadzia, lampa, okno. Jest wszystkiego taka ciekawa!!! Tak oficjalnie MAMA jeszcze wprost do mnie nie powiedziała, ale takie tam mamamama już tak :)  Dużo tam gada po swojemu :) Uwielbia się bujać na huśtawce! Dostała od dziadków taką kubełkową, która wisi na czereśni w ogrodzie.

Zofia pokazuje swój charakterek, potrafi już okazać złość czy zniecierpliwienie. Potrafi też zaprotestować kiedy coś idzie nie po jej myśli! OOO i to jak!!! Rozumie słowa: Nie! Nie wolno! Nie do buzi! Daj! I stosuje się do nich. Aż czasami sama jestem w szoku, że potrafi oprzeć się pokusie, żeby poszarpać kable, albo zapakować coś do paszczy! Ogólnie to jest bardzo wrażliwa na zmianę tonacji głosu i zmianę mimiki twarzy. Kiedy się na nią zdenerwuję i zrobię bardziej surową minę, albo powiem coś ostrzejszym tonem ( nie krzykiem!) to często kończy się podkówką w dół i płaczem. Muszę się bardzo pilnować.

Mama nadal jest najważniejsza, ale widzę jak coraz większą rolę odgrywa ojciec! Widzę jak promienieje szczęściem kiedy Tata wraca z pracy. Jak chętnie wyciąga do niego rączki, jak bardzo mocno się uśmiecha! Uwielbia spędzać z nim czas i chyba z wzajemnością. Tata poświęca jej każdą wolną chwilę, a swoje dni mają w weekendy,  wtedy ja mogę troszkę odetchnąć i zrobić coś w domu :)

Trudno uwierzyć….z małej istotki, która mieściła się w brzuszku wyrasta mi taka Pannica. Śliczna, z wielkimi brązowymi oczyma, z piękną buzią….Chłonie świat jak gąbka. A dziś…. dziś obchodzę swój pierwszy Dzień Matki….:)  Tyle szczęścia! Wam również tego życzę! Kochane Mamusie! Dużo szczęścia, radości i spełnienia!

 

Tak, ja nadal karmię piersią! ( już prawie 11 miesięcy!)

Postanowiłam napisać w tej sprawie, bo ogarnąć się nie mogę. Czy to aż takie dziwne? Reakcje ludzi są niesamowite, co najmniej jakbym mówiła, że karmię dziecko karmą dla kota! ” Jeszcze?”, ” że Ci się chce!”. Ano chce mi się! Ba! Ja to bardzo lubię! Kocham wręcz! (a pamiętacie jak się kiedyś na początku naszej mlecznej przygody żaliłam, że mam już dosyć?). Uwielbiam te, tylko nasze chwile, kiedy leżymy i patrzymy sobie w oczy- jakby cały świat przestał istnieć! Uwielbiam jak ciomkając, moje dziecko wkłada mi paluszek, a to do oka, a to do nosa i śmieje się tak śmiesznie, aby tylko nie wypuścić sutka z buzi :) Uwielbiam patrzeć na swoje odbicie w jej oczach- wielkich,  pięknych, mądrych, pełnych zaufania. Nie oddałabym żadnej z tych chwil, za żadne pieniądze. Nie zrezygnuję z nich dla żadnego, bzdurnego, niewytłumaczalnego powodu.

Moje dziecko jest tego warte! Jest warte tego, aby otrzymać ode mnie, wszystko co najlepsze! Bo czy wiecie, że w mleku matki wykryto komórki macierzyste? To te, które potrafią się  przekształcić w każdą inną komórkę. Wykryto też taki składnik o nazwie Hamlet, który zabija komórki nowotworowe. Założę się, że większość nie wie. Bo o tym się nie mówi! Nie rozumiem dlaczego, chociaż…chyba wiem….. jest to niewygodna prawda dla producentów mieszanek sztucznych. Same wiecie ile one kosztują. Oczywiście, że czasami MM to jedyny, ostatni ratunek. Wtedy nie ma się nad czym zastanawiać! Sama korzystałam przez pierwsze 3 tygodnie życia mojego dziecka! Ale śmiało mogę powiedzieć, że o laktację walczyłam niczym lwica! I Udało się!  I nadal karmię! I będę- tak długo jak moje dziecko będzie tego potrzebować. I nie wstydzę się tego! Chcę i będę mówić o tym głośno! Będę namawiać do tego inne mamy! Nie poddawajcie się i nie rezygnujcie! Jeśli tylko czujecie, że tego chcecie- walczcie!  Nie wierzcie w bzdury, że nie macie mleka, albo, że macie za ” słaby” pokarm! Nie ma czegoś takiego jak słaby pokarm! Wyobraźcie sobie, że mojej koleżance, która rodziła parę miesięcy temu- po tym jak po wyjściu ze szpitala przez prawie 3 dni nie wychodziła z łóżka ze swoim synkiem (mały potrzebował być non stop przy piersi)- wmówiono, że nie ma pokarmu, bo za długo trzymała dziecko przy piersi i mały z niej wszystko wyssał !!!!!!! I ona się załamała i karmi MM swoje, biedne, schorowane dziecko do tej pory! Przecież to totalny ciemnogród!!!!!!!

Jeśli macierzyństwo dopiero przed Wami i nie wiecie jeszcze jak chcecie karmić swoje dziecko zachęcam Was do lektury- blog matki karmiącej- Hafija.pl. Blog ten to najlepszy blog parentingowy w roku 2014, otrzymał również  wyróżnienie główne. To skarbnica wiedzy. Zachęcam wszystkich aby poszerzyć swoje horyzonty, dokształcić się, wyrobić sobie własne zdanie. Pamiętajcie, że do karmienia można wrócić, trzeba tylko bardzo chcieć! Autorka bloga- Agata- służy chętnie wsparciem i pomocą przy wszystkich problemach związanych z laktacją. Od dziś nie jesteście same!

Karmcie swobodnie Wasze dzieci! :) Dumnie, z głową podniesioną wysoko! To naprawdę najlepsze co możecie ofiarować swojemu dziecku. Prócz siebie i swojej bezgranicznej i bezwarunkowej miłości!