już 10 miesięcy jesteśmy razem!

Kolejny miesiąc za nami :) Dobry miesiąc, chociaż padam już z nóg i momentami łapię się na tym, że robię wszystko mechanicznie jak robot. Niedobór snu robi swoje… Stanęło na 6 ząbkach: górne jedynki i dwójki i dolne jedynki. Mamy teraz chwilę oddechu bo z tego co udało mi się podejrzeć ( a ciężko podejrzeć przez zaciśnięte usta) nic nowego się nie wybija. W związku z tym Zofia ma lepsze humory :) Dlatego mama też  :) I wiosna przyszła, i mam wrażenie, że w ciągu jednego dnia zieleń wystrzeliła, drzewa kwitną i słoneczko przygrzewa- mogło by tak nie wiać, ale nie można mieć wszystkiego :) Jak jest pogoda to wychodzimy na spacer 2 X dziennie. Zosia coraz dłużej wytrzymuje w wózku i coraz bardziej interesuje się wszystkim dookoła- ciekawe jest wszystko- a jak jakiś pies biegnie, albo ktoś jedzie na rowerze to wooow! Ostatnio wypatrzyła nawet wiewiórkę, a i ptaszkami nie pogardzi :)

Nadal nie raczkuje do przodu, cały czas do tyłu śmiga i jej ulubione miejsce to podłoga pod stołem albo ławą. Bardzo sprawnie się przemieszcza, jak jej się znudzi to sobie siądzie i pobawi się tym co pod ręką akurat. Siedząc na tyłku też potrafi się przesuwać. Potrafi się na chwilę zająć sama, ale zazwyczaj potrzebuje kompana do zabawy. Miałam nadzieję, że jak zęby się uspokoją to wrócą spokojne noce- nic bardziej mylnego…… Mamy pobudki 2 X. Ale nie płacze specjalnie  tylko stęka i wygramala się z pod kołdry i raczkuje w łóżku. Jak się przebudzi to od razu wstaje na kolana i jest gotowa na zabawę- to co, że jest 3 w nocy. Mój rekord to 2 godziny ciągłego odkładania. I wtedy się na mnie wkurza, że nie chcę się bawić i zaczyna wyć. Nie wiem co z tym zrobić. Uspokajam, odkładam, nie zachęcam do zabawy i kontaktu- ale to nic nie daje. Co noc 2 pobudki, koło 24 i 3. Co z tym zrobić? jakieś pomysły?????

Zofia gada jak najęta, sama zaczepia do pogawędki, dużo naśladuje :) Przy obcych śmiesznie się zawstydza, chowając się w moich ramionach, ale zerka zalotnie z uśmieszkiem pod nosem. Za każdym razem mnie to mega rozbawia :) Ogólnie to już ze 2 miesiące jest takim przytulaczkiem. Uwielbia się tulić, nawet jak się dobrze bawi to jej się przypomina i dopomina się o przytulaska :)

Jak ma dobry humor to robi „pa-pa”, przybija piątkę, robi „kosi-kosi”, „brawo”, i rozśmiesza ją „raczek nieboraczek”. Ostatnio na tapecie jest „a-ku-ku!”- strasznie ją bawi i sama zachęca do zabawy zasłaniając rączkami oczka i zerkając między paluszkami :) Bardzo lubi książeczki, jeść też, ale bardziej oglądać. Najbardziej bajkę Zosia Samosia i książeczki ze zwierzątkami- takie do naśladowania głosów zwierząt. A jak mama udaje osła albo sowę to dopiero radocha! ;)  Jak jej śpiewam to próbuje mi w tym śpiewaniu towarzyszyć. Wesoło mamy- nie ma co ! Jak ma dobry humor to jest na prawdę fajnie!

Jeśli chodzi o rozkład dnia to aż tyle się nie zmieniło. Niestety Zofia wstaje od jakiegoś czasu o 6. Chodzi spać koło 20. 30. Zastanawiam się czy nie za późno, ale mam obawy, że jak  będę ją kładła wcześniej to zacznie mi wstawać o 5. Z nowości to od 3 dni nie karmię jej już przez sen o 23. Ostatni cycuś jest przed zaśnięciem. Zdecydowałam się na to, bo obserwowałam od dłuższego czasu, że podczas tego ostatniego karmienia niewiele wypijała, a tylko niepotrzebnie ją wybudzałam. A rano wcale nie jest jakoś specjalnie bardziej głodna. Zostały nam więc 4 karmienia cycem i 3 posiłki stałe i zastanawiam się co z tym dalej zrobić? Zofia bardzo dobrze przybiera na wadze, wydaje mi się czasem, że aż za dobrze, bo jest mocno nabita. Czy rezygnować jeszcze  z któregoś karmienia piersią ( bo całkowicie to absolutnie nie zamierzam rezygnować!)? Nie wiem i nie mam za bardzo się kogo poradzić. Nie wiem też jak ją zachęcić do bardziej stałego jedzenia. Rano manna, na obiad gęsta, przecierowa zupka ( już z grudkami, ale i tak ciągle się dławi i krztusi), na kolacje kaszka z owocami. Nadal mało pije, ale skoro często pije mleczko to chyba nie jest to problem. Nie wprowadzam jej przekąsek, bo to już zupełnie byłoby za dużo. Mamy taki etap z żywieniem, że serio nie wiem co dalej- pomożecie??????

Do roczku zostały nam 2 miesiące. Chyba muszę się zacząć coś planować. Nie mam jeszcze wizji. Zofia nie jest jeszcze ochrzczona, a jej roczek wypada dokładnie w niedzielę więc myślałam żeby to połączyć :) Myślę, że byłaby to fajna pamiątka. I tylko jedna impreza! Niestety prawdopodobnie na ten termin nie zbiorę całej rodziny, pomimo tego, że dawałam znać wcześniej o moich zamiarach. Nie wiem czy to olać i zrobić tak jak to sobie obmyśliłam?…….Zobaczymy…A teraz żegnam się z Wami, popijając lampkę wina i rozmyślając o tym jak ten czas zasuwa……

ząbkowanie wersja hard

Serio. Te pierwsze dwie górne jedynki, które wyszły prawie jednocześnie to był pikuś! Serio dałam się przez chwilę nabrać, że z tymi zębami nie będzie tak źle! I pomyślałam wtedy – o co tyle hałasu!!!???? No dobra, teraz już wiem…… Idą 3 jednocześnie: dolna jedynka i obie górne dwójki. I jak przeczuwam- przez to, że przygodę z ząbkowaniem zaczęłyśmy tak późno- będzie właśnie tak- wszystkie na raz :(

Dodatkowo możemy mieć do czynienia ze skokiem rozwojowym. No tragedia jakaś….

Prawie 2 tygodnie Zosia budzi się co 2 godziny w ciągu nocy z przeraźliwym płaczem. W ciągu dnia też marudna, ale  do zniesienia. Ma też dni, że w ciągu dnia w ogóle nie widać, że coś jest nie tak. Ale te nocki…… Mamy to szczęście, że zazwyczaj nie mamy problemów ze spaniem w nocy. Córcia śpi ładnie, a jak budzi się to max 1 raz – tak nas przyzwyczaiła do tych luksusów, że kilka pobudek więcej, a już nie umiem normalnie funkcjonować, mam problemy z zaśnięciem, bóle głowy i ogólnie tryb Zombie pełną gębą :( Mąż też nie najszczęśliwszy i nawet on już wstaje do dziecka w nocy jak już nie mam siły podnieść ręki…

Ależ oczywiście, że próbujemy jakoś dziecku ulżyć, chociaż i tak jestem przekonana, że swoje musi przeboleć. Tak to już jest. Taki etap i każde dziecko przejść musi. Nie ma innej rady! Żelów na dziąsełka używaliśmy na długo przed tym jak pojawiły się pierwsze ząbki i wtedy działały. Ale teraz wiem, że to nie były ząbki. A teraz jak jest potrzeba żeby pomogły na poważnie- to nie działają! Rozumiecie coś z tego? Używamy Calgel i Dentinox N. Ten drugi wkurza mnie bo jest za rzadki i zanim dojdę do paszczy to już spływa mi z palca po ręce. Ogólnie denerwuje mnie ich używanie zwłaszcza w nocy, bo Zofia nie bardzo chce współpracować i paszczę muszę otwierać prawie siłą, albo czekać aż zapłacze ( a dokładniej się rozedrze), a i tak żel znajduje się  wtedy wszędzie tylko nie na dziąsłach. I mam stresa, że sobie go rozmaże po całej twarzy i napakuje do oczu i dopiero będzie Meksyk! W ciągu dnia jest dużo lepiej i działa lepiej i smarowanie idzie sprawniej :)

Dobra, żel nie to może czopki, a owszem. Zakupiłam jakieś z ibuprofenem, takie dla niemowląt. Próbowaliśmy przez 3 nocki zanim zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak i chyba zamiast pomagać to szkodzimy. Nie wiem czy spotkałyście się z tym ( dajcie znać koniecznie), ale Zofia po tym czopku budziła się praktycznie co godzinę, albo dosłownie co chwilę i wiła się z bólu ( ja myślałam głupia, że te zęby ją tak męczą!), strasznie miała wzdęcia , prykała masakrycznie i po takim porządnym bączku na chwile z ulgą zasypiała. A tego odoru nie zapomnę do końca życia, smród taki chemiczny, bardzo ostry i kwaśny. Od tamtej pory nie podawaliśmy tych czopków i na pewno już nie podam. Masakra normalnie!

Nasze ostatnie odkrycie: Camilia. Homeopatia za grube pieniądze. 10 ampułek za ok 26zł. Do stosowania 2-3 razy na dobę. Stosujemy raz na noc i w razie potrzeby ( kilka razy się zdarzyło) częściej. Ale zazwyczaj ten jeden raz wystarcza. Nie pytajcie mnie jak to możliwe, że działa, ale działa. I jeśli działa to nie będę żałować pieniędzy, choćbym miała sobie od ust odjąć. Ja wiem, że opinie są też takie, że to pic na wodę, no właśnie, że to sama woda- ale u nas się sprawdza i próbowałam nawet w nocy przy wielkim ataku płaczu. A Wy macie z tym jakieś doświadczenia? Jak już zużyjemy zapasy to mam w planie wypróbować tańszą alternatywę: Dagomed nr 44 w granulkach. Wychodzi dużo, dużo taniej. Jedno opakowanie widziałam za ok 13 zł (175 granulek) przy stosowaniu do 3 razy na dobę po 5 granulek wychodzi wiele wydajniej niż Camilia! Dam znać.

Jeśli mowa o homeopatii to vibrucol ( w czopkach) też próbowaliśmy, ale jakoś nie działał. Mała i tak budziła się jak ostatnio. Czy macie jakieś inne metody?????

Pocieszam się tylko, że to minie. Wszystko minie. I tego się trzymajmy!