minęło 9 miesięcy :)

Byliśmy na kontrolnej wizycie u pediatry: wszystko w porządku, Zofia rozwija się prawidłowo i nie ma żadnych powodów do obaw. Ważyła 9,3 kg ( 60centyl) i mierzy 77 cm. Jest więc dość długa. Ciekawe po kim, bo po rodzicach to na pewno nie ;) Nierówna główka (tył) po asymetrii dochodzi do siebie, alergia ma nawroty  ( ale nie już tak silne) i długo rozważałam z Panią doktor, żeby próbować coś ustalić i nadal nie wiemy nic na 100 %. Pomimo, że już od 9 miesięcy codziennie zapisuję co Zofia jadła- to nadal nie mogę znaleźć wspólnego mianownika. Oczywiście to co ja jem też było rozważane i nic. Pomaga tylko maść ze sterydem, od razu po jednym zastosowaniu. Musimy to przeczekać. A jak Zofia będzie starsza i nie minie to zrobimy testy alergiczne. Bo teraz podobno jest na to za mała i wychodzą niewiarygodnie. Pani doktor uważa, że to mleko, nabiał. Ale młoda miała nawroty nawet jak byłam na diecie więc to mi się nie zgadza. Ale na wszelki wypadek nie podaję jej nic z nabiałem- szkoda trochę, bo chciałabym żeby posmakowała już jakiś twaróg czy jogurcik.

A teraz hit! Na początku miesiąca pojawiły się na dziąsłach dwie białe kreseczki :) Górne jedynki! Jedna już prawie w połowie nam wystaje, druga się obija i dopiero zacznie wyrzynanie, ale dziś odkryłam, że dolna jedynka zaczęła nam wychodzić! Jedna falbanka już na wierzchu! Coś mi się zdaje, że teraz to już nam się te zęby posypią! A jak to znosi Zosia? Nie najgorzej! Ma mega marudne dni, takie, że wszystko jest na nie! Nawet mama i jej ramiona. Był też 2 razy nieukojony atak płaczu ( na samym początku). W nocy marudzi i popłakuje przez sen, a jak się budzi to 1 raz, no maks 2 i w miarę szybko mogę ją ukoić. Póki co wystarcza nam żel do smarowania, mimo, że apteczka zaopatrzona w czopki przeciwbólowe i Camillię. Ojj dorasta nam dziewczyna!!!

Jeśli chodzi o zachowanie to regularnie co jakiś czas widzę zmiany. Widzę jak obserwuje środowisko i widzi każde zmiany w otoczeniu. Czasami świadomie coś przekładam i nie da się, że to umknie jej uwadze. Miała też jakiś mega wielki skok wzrostu, bo był dzień, że co godzinę była głodna musiałam dawać jej cycola. Nic innego jej nie pasowało.

Gada, gada jak najęta! Uwielbiam wchodzić z nią w dyskusję! Ma-ma jeszcze nie padło :(

Raczkuje coraz sprawniej i nadal tylko do tyłu :) Często buja się na kolanach i łapkach, ale chyba boi się oderwać rączkę, żeby zrobić „pierwszy krok”. Sama nadal nie siada z leżenia.

W ciągu jednego dnia zaczęła robić brawo i Pa-pa. Ma z tego mega frajdę klaszcze w łapki non- stop :) Moja wariatka :) Inną zabawę odkrył tata: jak szykujemy się już do kąpieli i mama przygotowuje  łazienkę- tata w tym czasie zabawia córkę na naszym łożu w sypialni- i tylko tutaj Zofia ćwiczy „pady” z leżenia za brzuszku. Nie wiem jak to opisać, jak widziałam to pierwszy raz to śmiałam się do rozpuku! Robi takie zabawne miny jak się przechyla i w końcu ląduje na plecach :) Przewraca się raz na jedną raz na drugą stronę i ma radochę jak nie wiem- my z resztą też :)

Jeśli chodzi o rozkład dnia to niewiele się zmieniło- nawet wczorajsza zmiana czasu nie była jakaś tragiczna. Było wręcz miło jak Zofia obudziła się o 7.40 zamiast po 6 :)

A co u Mamy? Mama dostała wczoraj okres. Po raz pierwszy od 18 miesięcy! Bez ostrzeżenia i od razu  z grubej rury! Trzeba pomyśleć co dalej….tzn. mam tu na myśli spiralę- żeby nie było! Muszę zadzwonić do mojego gina….