5 miesięcy Zofii

Ja wiem, że to było już jakiś czas temu, ale same wiecie- choróbsko wykluczyło mnie z życia na parę dni. Zofia skończyła 5 miesięcy tydzień temu. Ale ten czas leci jak szalony! Nie mamy żadnych szalonych, nowych umiejętności ( prócz jedzenia!) – ale te które już były- opanowane są do perfekcji. W zębach cisza, samodzielnych przewrotów też jeszcze nie ma. Zofia sama sięga po zabawki, najchętniej gdy leży na brzuszku ( to najodpowiedniejsza pozycja w tym wieku). Mocno podpiera się na wyprostowanych rączkach i lubi bawić się stópkami gdy ją przewijam. A jak kopie nóżkami! Takie są już silne, że jak ją trzymamy to stoi ładnie na wyprostowanych nóżkach! Uwielbia się chlupać w kąpieli i cała łazienka zalana po jej zabawach :) Jeszcze troszkę i wanienka będzie za mała! Moja kochana mała wariatka :)

Pisałam kiedyś, że pod koniec ciąży zaczytywałam się w książce Tracy Hogg „Język niemowląt”. ( Od razu napiszę, że bzdurą jest, że namawia ona do pozostawienia płaczącego dziecka samemu sobie w łóżeczku!!!O to często jest posądzana, ale chyba przez osoby, które nie czytały jej książek!!!) Oczywiście na czytaniu się skończyło, bo za nic w świecie nie mogłam uporządkować naszego życia z Zofią. Wiele rzeczy jeszcze do niedawna działo się bardzo chaotycznie i nic nam się kupy nie trzymało. Trochę miałam tego dosyć. Długo nie miałam czasu dla siebie, a Zofia często była zmęczona i marudna. Jak doszły nam problemy z nockami ( po napadzie alergii mała budziła się w nocy co godzinę lub dwie!) postanowiłam coś z tym zrobić! Zaopatrzyłam się więc w kolejną jej książkę „Zaklinaczka dzieci. Jak rozwiązywać problemy wychowawcze”. Nie przeczytałam jeszcze całej, czytam ją stopniowo i wprowadzam w nasze życie to, co wydaje się dla nas odpowiednie. Oczywiście zawsze trzeba iść za głosem swojego serca i należy słuchać swojej intuicji. Każde dziecko jest inne i nie da się go wpasować w jakieś ramy i schematy. Ale warto próbować zmian jeśli coś źle funkcjonuje. Dzięki poradom Tracy udało nam się wprowadzić plan 4 godzinny według zasady PROSTE ( a wiecie jak u nas masakrycznie to wyglądało: 6 króciuśkich drzemek w ciągu dnia, totalnie brak czasu na cokolwiek i ciągle zły humor Zosieńki). Mamy zatem pobudkę o 7, karmienie, ok 2 godziny aktywności (do 9) i koło 9 drzemka 2 h do 11 ( zazwyczaj 1,5 h). Cały cykl się powtarza drugi raz, czyli do 15.  Po południu drzemka jest już nieco krótsza koło 16.30 ( koło 40 minut). O 18.30 kąpiel i po 19 Zofia już śpi. Mamy zatem 3 drzemki: 2 dłuższe ok 2 godz i 1 krótsza koło 40 min. Jeśli chodzi o karmienia: 7, 11,15, 19 na śpika o 23 i jedno w nocy koło 4-5, dodatkowo 2 x podaję jej warzywka i owoce: koło 12.30 i koło 17. U nas sprawdza się to rewelacyjnie! Mała szybko się dopasowała, ma lepszy humor, jest wypoczęta, a ja mam więcej czasu żeby ogarnąć dom i ugotować obiad. I lepiej się dogadujemy, bo bardziej rozumiem jej potrzeby! Jestem zachwycona! Wykorzystałam też porady Tracy aby zredukować ilość pobudek w nocy. Zofia ponownie budzi się tylko raz w nocy, ale z czasem i z tym sobie poradzimy. Polecam Wam tę książkę, być może znajdziecie tam odpowiedzi na własne pytania. Ja jestem zadowolona. Czas w naszym domu płynie teraz o wiele spokojniej. Dzieci lubią przewidywalność. Nie ukrywam, że ja zresztą też :)

Dalsze perypetie życia pięciomiesięcznej Panienki Zofii

Ogólnie jest dobrze, buzia wygląda coraz to lepiej, chociaż zaczerwienienie dalej nie chce odpuścić. Mama dalej na diecie eliminacyjnej ( białko kurze i mleko krowie + pochodne) i dalej jeździmy na odczulanie. W poniedziałek ostatni zabieg i zobaczymy co dalej.

Za nami też kolejne szczepienie po którym dzięki Bogu nie było żadnych objawów! Za każdym razem po 48 h kamień spada mi z serca! Cała wizyta u pediatry niestety nie należała do udanych :( Pani stwierdziła, że Zofia za mało przybiera na wadze. Nie wiem jak patrzyła, ale w siatki centylowe nie zajrzała nawet. Zofia skończyła 5 miesięcy, mierzy 65 cm (przez 6 tyg urosła 3 cm) i waży 6950 g. Czy to mało? Nie wygląda mi na chudzinkę i nadal ma na rączkach i nóżkach cudne wałeczki. Czy dziecko musi wyglądać jak słoń żeby być okazem zdrowia? Ja nie wiem, ale nie znoszę tej baby. Już ostatnio mi podpadła jak nie potrafiła zdiagnozować alergii u dziecka i wmawiała mi, że podrażniona buzia to efekt nadmiernego ślinienia. Powiedziała mi, że muszę małą dokarmiać. Powiedziałam jej, że owszem, ale muszę mieć specjalne mleko, bo mała ma alergię na mleko krowie. Ona na to, że mleko Ha wystarczy i mam spróbować. Co za głupi babsztyl. Żeby nie było- spróbowałam, ale Zofia za żadne skarby nie chciała napić się z butelki. I dobrze, może przeczuwała, że to mleko jej zaszkodzi ( trochę jednak zmartwiło mnie, że zapomniała jak się pije z butli :( macie jakieś patenty jak odświeżyć dziecku pamięć w tym temacie?)

Stwierdziłam, że skoro Zofia musi jeść więcej, a nie chce z butelki to dołożę jej posiłek stały w formie podwieczorku. Od siebie przecież więcej mleka nie wyczaruję, a poza tym wcale mi się nie wydaje, żeby mała ważyła za mało. Prócz cycusia Zofia dostaje więc koło 12 papkę z warzywka gotowanego na parze ( nadal wcina aż jej się uszy trzęsą) i koło 17 owoc: jabłko lub banan ( posmakowało! w końcu poznała słodki smak!). Dziecko wygląda na zadowolone takim obrotem spraw :)

Żeby jeszcze nie budziła się tak często w nocy! Od momentu ostrych objawów alergii, kiedy to cała buzia ją piekła i swędziała z przyzwyczajenia budzi się w nocy kilka razy. Najczęściej w tych samych godzinach. Wtedy żeby ulżyć jej w cierpieniu podawałam jej pierś i teraz tak się przyzwyczaiła, że nadal domaga się swojego. I teraz mam za swoje…. Mama nieprzytomna, tata niewyspany. Musimy coś z tym zrobić!

prezent dla 6 miesięcznego dziecka

Jakieś pomysły????? Rodzinka wypytuje co by tu Zosieńce ofiarować w prezencie, a ja pomysłów nie mam. Ciuszków mamy dosyć na teraz i na później. Myślałam o jakiejś zabawce. Coś w stylu Kula-Hula, bo niedługo raczkowanie jakieś się zacznie przecież. Proszę podpowiedzcie coś!!!! Doświadczone mamusie- czym lubiły się bawić Wasze pociechy?????

mama padła na ryj…

…tydzień temu. Pogoda taka, że i mnie się oberwało. Przez ponad rok czasu byłam okazem zdrowia,a tu nagle jak walnęło to po całości. Najpierw gardło, zatoki i ogólnie samopoczucie jak po spotkaniu z walcem drogowym. Miałam tu do was zajrzeć dużo wcześniej, ale po prostu nie dałam rady. I w głowie tylko jedna myśl: żeby Zofia się nie zaraziła….Ja zniosę wszystko, ale dodatkowych problemów i jeszcze bardziej nieprzespanych nocy- już chyba nie. Dałam jakoś radę i miałam nawet dom pełen gości w weekend. Leczyłam się czym mogłam: seria Prenalen dla ciężarnych ( zazwyczaj dawała radę, ale tym razem chyba było za późno), inhalacje ( z mentholu i nawet z majeranku), grzańce, ibuprofen, maść majerankowa i nawet czosnek w nosie miałam ( tak mi ktoś polecił, odrobinę odetkało, ale tylko na chwilę). Niestety odtykacz do nosa okazał się niezbędny ( u mnie zawsze i tylko Otrivin tym razem menthol). Wszystko trwało tydzień i jeden dzień. Dziś w końcu czuję się naprawdę dobrze ( czasami troszkę kaszel męczy, ale coraz rzadziej) i Zofia póki co zdrowa, chociaż od rana pokasłuje co chwilę, ale wygląda mi to na przedrzeźnianie mamy :) Oby.

A wy macie jakieś sprawdzone sposoby na stan przeziębionej głowy???? ;) Oczywiście sposoby do wykorzystania przez ciężarówki lub matki karmiące. Piszcie, może następnym razem uporamy się z tym szybciej! Bo przecież Supermamy nie chorują!

alergia

Długo się zastanawiałam jak sobie z tym poradzić. Buzia mojej córeczki wyglądała koszmarnie! Dopiero od tygodnia zaczęło się wygajać, jest lepiej- ale nadal jest…. Dostałam wiele namiarów na doktorów, profesorów i innych od znajomych..ale czym by się to skończyło??? Tysiącem kolejnych kremów, nie daj Boże antybiotyków czy sterydów! Przecież Zofia nie ma jeszcze nawet pół roku! Bardzo chciałam jej tego oszczędzić….Dostałam namiar do gabinetu medycyny alternatywnej, który wykorzystuje metodę biorezonansu na aparacie Bicom Optima. Oczywiście gabinet ten posiada autoryzację i potrzebne dokumenty ( to ważne bo jest pełno oszustów!) Gdyby ktoś był zainteresowany to lista autoryzowanych gabinetów jest tutaj:
http://www.monadith.com.pl/gabinety,16,84.htm

Opinie na ten temat są naprawdę różne. Dużo ludzi uważa, że to pic na wodę- fotomontaż. Są też ludzie, którzy uporali się z wieloma problemami dzięki tej metodzie! Jeśli należysz do osób, które uważają że to głupota- to zachowaj to dla siebie. Ja chcę spróbować. Ja w to wierzę. Nawet jeśli to będzie efekt placebo- ale pomoże- to nic innego mnie nie obchodzi.

Ale o co chodzi? Za pomocą tej  maszyny zrobiłam sobie i Zofii testy alergiczne, które są bezbolesne i bezinwazyjne. Na sobie sprawdziłam wiarygodność tego urządzenia, bo ja miałam kiedyś robione testy metodą tradycyjną i wiecie co? Wszystko się potwierdziło!  Dodatkowo doszła mi alergia na migdały i laktozę ( ale w mały stopniu). Zofii wyszło, że jest uczulona na wełnę, białko jaja kurzego i białka mleka krowiego ( więc jednak!). Niestety jestem więc na diecie eliminacyjnej  :( Masakra! Bo te białka są praktycznie wszędzie! Na szczęście mogę jeść jaja przepiórcze ( cena jaka!!!) i mleko i przetwory kozie ( do wszystkiego się można przyzwyczaić). Mam jednak nadzieję, że ta dieta to max 6 tygodni. A dlaczego akurat tyle? Bo urządzenie to oferuje też możliwość odczulania na wybrane alergeny. I temu też się poddałyśmy. Ja póki co odczuliłam się na te migdały i laktozę- bo reszta to u mnie pyłki i pleśnie i postanowiłam, że odczulę się na wszystko jeśli metoda ta okaże się rzeczywiście skuteczna. Zofia została odczulona na wełnę od razu, a białko jaja i mleka muszą być powtarzane 3 x. Po każdym odczulaniu przez 3 tygodnie Zofia nie może mieć kontaktu z alergenami, więc stąd ta moja dieta. Po tym czasie będzie kolejny test i sprawdzimy jak to wyszło. A ja zacznę normalnie jeść i zobaczymy co z tego będzie. Wszystko będę opisywać, więc będziecie na bieżąco.

Od prawie 1,5 tygodnia jestem już na diecie, a buzia Zosi się poprawiła. Kaszka się wchłania, a  najbrzydsze ranki ( które zaczęłam przemywać wodą utlenioną)  goją się. Oby tak dalej! Najważniejsze, że już nie ma skorupy, że już nie swędzi i się nie sączy. A skórka robi się miękka i różowa, tylko jeszcze troszkę się łuszczy. A Zofia czuje się zdecydowanie lepiej! Będzie dobrze!!!