grypa żołądkowa czy zatrucie????

Przeżyłam najgorsze 24 godziny…..do tej pory nie znam odpowiedzi na powyższe pytanie- czy to wirus, czy zatrucie?? W sumie mój mąż przez jakieś 2 godziny miał objawy „dolne”, ja natomiast to zupełnie inna bajka.Zaczęło się w niedziele wieczorem koło 23, nie mogłam zasnąć miałam takie mdłości…wstałam zrobiłam miętę i tak czekałam- sama nie wiem na co. Zrobiłam drugie podejście żeby się położyć- ale było jeszcze gorzej, pozycja leżąca była niemożliwa, było coraz gorzej. Wstałam, znów zrobiłam mięte i siedziałam w salonie po ciemku i czekałam. Kranik odkręcił się koło 4 w nocy i trwało to do południa następnego dnia, oddałam wszystko co jadłam w niedzielę, a potem każdą herbatę, sok, czy cokolwiek przyjęłam. Przepraszam za dosłowność, ale nie wiedziałam czy siedzieć na kiblu czy do niego rzygać. Od południa do wieczora dnia następnego pozostały mi tylko objawy „dolne” , ogromne mdłości, które uniemożliwiały przyjęcie pokarmu stałego, oraz olbrzymi ból przepony od torsji. Na szczęście byłam wykończona i następną noc przespałam jak dziecko, a dziś czuję się jak gdyby nigdy nic. Ale każde nawet najgorsze objawy fizyczne to nic w porównaniu z tym co czułam psychiczne. Oczyma mojej wyobraźni widziałam moje biedne, głodne dziecko w moim brzuchu, tak się bałam, że w jakiś sposób mogłam zrobić mu jakąś krzywdę! Mam nadzieję, że wszystko z nami wróci do normy.Starałam się pić jak najwięcej żeby nas nie odwodnić, z jedzeniem było gorzej :( Myślałam o tym żeby gdzieś jechać, ale gdzie? do szpitala? Do zwykłego czy położniczego? Do lekarza??? do jakiego??? miałam tysiąc myśli i bardzo się bałam. Jak już nabrałam sił ( a trwało to długo) wczytałam dr googla w poszukiwaniu czegokolwiek: oczywiście przy ostrych objawach zalecane było udać się nawet na pomoc doraźną ( a już na pewno przy 2 dniach ciężkich objawów), ale ja nie wiedziałam, czy moje moje objawy były ostre? Miałam totalny mętlik w głowie. Teraz, dziękuję Bogu, że ta męczarnia trwała „tylko” 24 godziny i nie życzę nikomu takiej sytuacji.

Pytanie do was dziewczyny, czy znalazłyście się w podobnej sytuacji? Co robiłyście? Byłyście gdzieś z tym??? Dajcie znać, bo chociaż mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy, to chciałabym być jakoś przygotowana na wszelką ewentualność ;)  Mamusie kochane Dużo, dużo zdrówka Wam życzę !!!!!

13 tydzień

Wczoraj wieczorem miałam kolejną wizytę u lekarza :) widziałam się z moim dzieckiem i tym razem przy badaniu był też tatuś!!! :D miesiąc temu nie wiedziałam na usg jeszcze zbyt wiele, ale tym razem widać już wyraźnie główkę, tułów, rączki! a na powiększonym zdjęciu ( dostałam kolejną serię do mojej kolekcji) widać oczodoły, nosek i buźkę :) Niestety o płci jeszcze nic nie wiemy, bo malutka skrzętnie skrywa swoje skarby. Ogólnie dzidziuś ma się dobrze, mierzy już 5,5 cm- czyli dwa razy więcej niż ostatnio! (od główki do pośladków) Jakie to cudowne znów ją zobaczyć i posłuchać bicia małego serduszka :) Przez chwilę widziałam nawet jak podskoczyła mega gwałtownie i znalazła się na chwilę po drogiej stronie mojego brzucha- ale to było dziwne!!! Lekarz przejrzał moje ostatnie wyniki i zaniepokoił go mój poziom TSH, niby mieszczę się w granicach normy, ale powiedział, że na tym etapie poziom powinien być zdecydowanie niższy. Ponieważ zupełnie się na tym nie znam, nigdy nie miałam problemów z tarczycą (przynajmniej nic mi nie wiadomo na ten temat) i nikt w mojej rodzinie takowych problemów raczej nie miał-poczytałam trochę- i podwyższony poziom TSH oznaczać może niedoczynność tarczycy. Dostałam więc do kolekcji kolejny lek- Euthyron N25 (prócz standardowego kwasu foliowego przyjmuję też luteinę, Lactovaginal) oraz suplement Femibion natal 1 ( przeszły mdłości więc czas na suplementację!) oraz skierowanie na standardowe badania i cały profil tarczycowy. Mam nadzieję, że z tą tarczycą wszystko będzie dobrze i, że nic nam nie grozi.

Dzisiaj też miałam całkiem dobry dzień- ale się obłowiłam! Dziewczyny! w H&M są mega przeceny- za 10, 20 czy 30 zł można nakupić ciuchów ciążowych, że aż miło! Sprawiłam sobie taki mały prezencik na Mikołaja ;)

coraz lepiej :) o ciąży czasem przypomina mi lustro!

taraaaam! mdłości mi minęły! totalnie, zupełnie! Jakie to cudowne uczucie! Mam nadzieję, że teraz to już tylko będzie lepiej, lada chwila rozpocznę 2 trymestr :) Jutro idę do lekarza i już nie mogę się doczekać !!! Pewnie zrobimy jutro badania maluszka i troszkę się denerwuję, ale będzie dobrze, musi być!!!! A może dzidzia zrobi niespodziankę i pokaże co tam ma między nóżkami :D podobno w tym tygodniu narządy rozrodcze są już znacznie zróżnicowane i z łatwością można odróżnić chłopca od dziewczynki :) tak bardzo chciałabym już wiedzieć!!!! Na moje „nieszczęście” wszyscy znajomi wróżą mi synusia, ale ja im jeszcze pokażę! ;)

Ogólnie czuję się coraz lepiej, bez tych całodziennych mdłości zapominam momentami, że w ogóle jestem w ciąży! Przypomina mi się, gdy przechodzę koło lustra i w profilu zobaczę mój mały brzuszek…mały- ale mam momenty, że jak mnie wysadzi to wyglądam jak w 6 miesiącu. Badania porobiłam w zeszłym tygodniu, wszystkie wyniki mam w normie, na wadze zbyt wiele nie przybyło i ogólnie wszystko jakoś zaczęło wyglądać pozytywniej.Na początku miesiąca zmieniliśmy mieszkanie, które jest o wiele cieplejsze i przytulniejsze od poprzedniego.I przede wszystkim ma duuużą sypialnię, gdzie spokojnie wejdzie łóżeczko i pozostałe rzeczy dla naszej kruszynki :) Mam blisko do szpitala, gdzie robię badania (chodzę pieszo spacerkiem) i gdzie urodzi się moje dziecko.Mam blisko do mojego lekarza prowadzącego, a w ogóle to wszędzie mam blisko :) Jest mi tutaj tak dobrze,że nie chce mi się nigdzie wychodzić.Lubię sobie sprzątać, układać i może znowu zacznę gotować :) AAA zapomniałam się pochwalić, ostatnio upiekłam moje pierwsze dwa ciasta w życiu !!! A tak mnie naszło jakoś :)    Muszę też dodać, że nawet z moim mężem kochanym układa mi się jakby lepiej, już mnie nie wkórza i znalazłam na to złoty środek: jeżdżę z nim czasem w delegację, wtedy dużo czasu spędzamy razem,jemu się przyjemniej jeździ, bo ma z kim gadać kiedy prowadzi, a ja jestem szczęśliwa bo jestem blisko mojego ukochanego :) nnnnoooo i te noce w hotelu………

witam kolejne dolegliwości ;)

Ja słyszałam, że kobiety w ciąży bywają roztargnione i z racji swojego brzusia mogą zachowywać się dziwnie, ale mnie ostatnio spotykają tak dziwaczne rzeczy, że nie mogę uwierzyć, że ja to Ja!!! Zawsze byłam osobą bardzo uporządkowaną, miałam na wszystko  plan i byłam bardzo skoordynowana- jeśli mogę to tak nazwać- a ostatnio dzieję się ze mną coś bardzo, bardzo dziwnego… Jakoś nic mi się „kupy” nie trzyma. Zaczęło się od tego, że już 2 razy poszłam do sklepu i zrobiłam dość duże zakupy- po czym zorientowałam się, że zapomniałam zabrać portfela ;) Następne było to, że zdarzyło mi się już kilka razy na amen zapomnieć pin do karty płatniczej….nie muszę mówić jaki to stres- kolejka za mną, wszyscy patrzą jak na idiotkę, artykuły trzeba anulować, Pani w kasie też nie jest zachwycona i staję się wrogiem publicznym numer 1. Ostatnio zapomniałam swój pin 4 dni temu i za cholerę nie mogę sobie przypomnieć (a miałam go 2 lata !!!! )

Ale to jeszcze nic…zaplanowałam ostatnio spacer z zakupami, zabrałam śmieci z kuchni, napiłam się soku i poszłam. Wróciłam po 2 godzinach patrzę, a tu lodówka otwarta na oścież- no zapomniałam zamknąć przed wyjściem…. Ale to naprawdę nic- umówiłam się ostatnio z mężem, że jak będzie wracać z pracy to mi głuchnie, poczeka przed blokiem, a ja zejdę i na szybkie zakupy pojedziemy. Popołudnie już było, ciemno jak w środku nocy, głuchacz!- to idę- o stoi!- to wsiadam, drzwi zamykam, pas zapinam. Nachylam się żeby ucałować mego małżona- patrzę a tam jakiś obcy facet siedzi, patrzy na mnie z otwartą buzią, z wielkim rozbawieniem w oczach i gada mi coś, że bardzo mu miło, że jestem, ale to chyba jakaś pomyłka bo on czeka na kogoś innego !!!!!!!!!!!! Jezuuuuuuuuuu wyskoczyłam jakby mnie ktoś wrzątkiem oblał, nawet nie wiem czy przeprosiłam, czy coś mądrego powiedziałam, czy w ogóle coś powiedziałam, ale kojarzy mi się, że jąkałam się coś na temat, że mój, mój, mój (bo zapomniałam że mój mąż to mąż) ma podobny samochód….myślałam, że pod ziemię się zapadnę…a mój mąż jak gdyby nigdy nic, podjechał 2 minutki później…

w ogóle to ja ostatnio wszystko zapominam, jestem jakaś rozkojarzona, zdekoncentrowana i  roztrzepana….