ciąża i stany nie do zniesienia….

Mam kilka koleżanek dalszych i bliższych które pierwszą ciążę mają już za sobą, ale jakoś nie pamiętam żeby któraś się żaliła….Bo ja to nie wiem czy ja jestem normalna??????? Ale z drugiej strony zwiedziłam niektóre fora dla zaciążonych i jest cała masa dziewczyn które czują się podobnie, choć może nie do końca. Bo ja wiem, chciałam mieć dzidziusia i przecież czułam się gotowa i staraliśmy się z mężem – na szczęście nie za długo, ale mam takie dni, że czuję się taka nieszczęśliwa i niezadowolona z tego co mam. Dlaczego wmawiają nam, że ciąża to taki piękny stan, kobieta pięknieje ( gdzie te moje piękne włosy, skóra i paznokcie????) promienieje i może góry przenosić? Bo ja się wcale tak nie czuję, czasem mam poczucie, że tak wiele mnie omija przez mój stan, z tylu rzeczy muszę zrezygnować, robię się coraz grubsza ( chociaż jak na razie aż tak źle nie jest, bo nadal nie mam apetytu) i za chwilę będę wyglądać i ruszać się jak koczkodan, mój mąż wychodzi rano i wraca późnym popołudniem albo i wieczorem i ma jeszcze pretensje, że pytam co się działo w pracy i gdzie był (można rzec ze jest przedstawicielem handlowym i całe dnie spędza za kierownicą) nic mi się nie chce, jesień za oknem okropna i nawet się z domu nie chce wychodzić i co tu dopiero mówić o jakiejś aktywności. Czuję się sama ze swoimi myślami, a myśli mam czarne jak smoła. Przeryczałam przedwczoraj praktycznie cały dzień, pokłóciłam się z mężem. I jak ktoś mi mówi, że to hormony to gotowa jestem rozszarpać za to- nie można całej winy zganiać na hormony!

A już nie wspomnę że chyba ulatnia się gdzieś mój instynkt macierzyński, gdzie on jest- czy ktoś go widział???? ktokolwiek widział, ktokolwiek wie???? Jak słyszę w sklepie jakieś beczące dziecko to Bóg mam nadzieje mi wybaczy moje złośliwe myśli, a już nie wspomnę o dzieciach moich koleżanek które rykiem próbują wszystko wymusić, skaczą po kanapach całe dnie, krzyczą bez powodu, wszystką muszą dotykać tymi swoimi małymi łapkami, połowę popsuć przy najbliższej okazji, wszędzie gdzie się pojawią zostawiają za sobą krajobraz nędzy jak po wybuchu bomby atomowej lub giga tornada o prędkości światła i nie dość że ciągle się brudzą- zasmarany nos, pozasychane jedzenie wokół buzi, która nigdy nawet na chwilę się nie zamyka, nie wspominając o brudnych rączkach, które tylko czekają aby wybrudzić czyste spodnie, ścianę albo fotel lub kanapę….mogłabym tak bez końca……doprowadza mnie to do szałuuuuuuuuuuuuuuuu…..przecież ja nie nadaję się na matkę!!!! czy ja sobie poradzę?????? mój instynkcie wróć do mnie, proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

132 Komentarze

  1. Witaj, a mój okres „cudownego stanu” zakończył się prawie 7 miesięcy temu i powiem szczerze, że do tej pory prześladuje mnie widmo ostatnich dwóch miesięcy ciąży bo dla mnie były najgorsze. Jak mi mąż mówi teraz że chce więcej niż jedno to mu odpowiadam, że jak dobrze zapłaci to zacznę o tym myśleć ;)
    Co do samopoczucia to potrafiłam płakać całymi dniami i wkurzać się o byle co. Ale ciesz się względnym spokojem i wysypiaj puki możesz bo później braknie czasu nawet na takie rzeczy. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo słońca w życiu oraz szczęśliwego rozwiązania.

  2. Witaj!
    Chyba za mloda jestes jeszcze na dziecko bo nie potrafisz cieszyć się z tego cudu najpiekniejszego na swiecie. Ciekawe co bys zrobila jakbyś w ogole nie mogla miec dzieci albo poronila dziecko , pomysl zanim drugi raz cos napiszesz!

    • Daj spokój. Są ludzie, którzy nie chcą mieć dzieci i nie widzą w tym żadnego cudu. Ot, tak po prostu.

    • po pierwsze: za młoda nie jestem na pewno ;) Po drugie: to mój blog i mogę tu pisać na co tylko mam ochotę- a po prostu ty i tobie podobni nie muszą tego czytać- wolna wola – nikt nie zmuszał przecież prawda????:) A po trzecie: gdybyś zadała sobie trochę trudu i poczytała inne moje wpisy to może wiedziała byś o mnie coś więcej, czyli to, że raz już poroniłam- ale na ten moment nie odbiera mi to prawa do złego samopoczucia, zagubienia i poczucia smutku. Ale dziękuję za komentarz.

    • Przepraszam ale czy jesteś normalna? Takie bzdury kobitce w komentarzu pisać! Co ma wiek wspólnego z posiadaniem dzieci?! Bzdura kompletna. A :”Ciekawe co bys zrobila jakbyś w ogole nie mogla miec dzieci albo poronila dziecko , pomysl zanim drugi raz cos napiszesz!” – poniżej krytyki sama myśl…

    • „Chyba za mloda jestes jeszcze na dziecko bo nie potrafisz cieszyć się…” bla bla bla… jak rozumiem koleżanka już wiele razy w ciąży była i nigdy kryzysu nie miała skoro tak łatwo wydaje wyroki. Jeśli tak to tylko pozazdrościć, jeśli nie to po co to pierdzielenie?? Ech ci internetowi hejterzy, byle dosrać!!!

      Autorko, nie przejmuj Ty się przypadkiem takim gdakaniem, bo nie warto. Chyba każda, nawet najlepiej przechodząca ciążę kobieta miewa w tym stanie kryzysy. Zobaczysz, za kilka miesięcy jeszcze będziesz się śmiać z tego wpisu. A na razie ja sobie z Twoim blogiem zostanę bo to miło powspominać ten „błogosławiony” czas :)

    • Co to za cud? Normalna sprawa, jedyny znany sposób rozmnażania ssaków. Ani cudowny, ani wygodny (dla kobiety zwłaszcza), męczący, sprowadzający kobietę do roli inkubatora. Nawet chęć posiadania dziecka, nie rekompensuje złego samopoczucia i wywrócenia świata do góry nogami. Kobieta wcale nie musi czuć się szczęśliwa w tym czasie, wręcz przeciwnie, ma prawo czuć się okropnie. To normalne i nie ma nic wspólnego z wiekiem przyszłej matki.

    • 3lata staran,mowili mi lekarze ze nie bede miala nigdy malenstwa,potem depresja no i na koniec odposcilismy z mezem…i co zaszlam w ciaze -ta piekna wymarzona…za tydzien porod a ja juz wiem ze ciaza to koszmar i najgorszy okres w moim zyciu,wymioty kazdego dnia przez 9 miesiecy po 10 razy na dobe,problemy z cisnieniem,sercem i kregoslupem,omdlenia ,zgaga ktora pozbawia oddechu-bo tak piecze,teraz spie na siedzaco po 2 godziny na dobeDo tego 3 ostatnie miesiace plackiem w lozku na podtrzymaniu…pamietajcie drogie panie ze ciaza ciazy nie rowna i niektore sa naprawde koszmarem…wiem na pewno ze juz nigdy w zyciu wiecej niechce byc w ciazy,zastanawiam sie nawet nad podwiazaniem jajnikow…corci nie moge sie doczekac-lecz na sama mysl ze miala bym jeszcze raz przez to wszystko przechodzic mam ochote wyskoczyc przez balkon…wiec nie oceniajcie jak na wlasnej skorze nie doswiadczylyscie pewnych objawow…
      ps.przepraszam za brak polskich znakow…

    • Ciekawa jestem, który powód dotyczy Ciebie? Ciąża to nie jest cud, to najzwyczajniej w świecie Natura. Rozmnażają się wszystkie gatunki zwierząt (człowiek jako ssak to też zwierze). Niby jesteśmy rozumni, a mam wrażenie, że w większości otaczają mnie de*ile.

    • Ja czuję się tak samo jak nie gorzej.a ciąża planowana.ja wcale nie mało 28lat. Wiec przestań obrażać kobietę i ja oceniać. Bo najwidoczniej nie masz pojęcia co się dzieje w naszych głowach . Poczytaj o depresji w ciąży. Eh

  3. Drogie Panie, jestem teraz w 29 tc, czuję się dobrze, pomijajac fakt ze tez jak wiekszosc z was pisze powyzej miewam okropne bole kregoslupa i w okolicach zeber.. Poza tym niekiedy zmienne nastroje, których sama nie jestem w stanie zaakceptować, na szczęście mój mąż jest bardzo wyrozumiały. W tygodniu niestety też nie mam kolorowo bo siedze sama ( z przyszlym maluszkiem) i psem, aczkolwiek brak mi takiego ciepla i obecnosci drugiej osoby.. Pozdrawiam! i ściskam :-)

  4. Ale sie ciesze, ze wpadalam na tego bloga tak przypadkiem. Musze powiedziec, ze dzis mam okropny dzien. Nie odzywam sie z mezem juz 2 dzien. Emocjonalnie nie moge sobie poradzic. Od miesiaca jestem na zwolnieniu i tez jestem zamknieta sama w cztrech scianach. Dlatego pewnie tak duzo mysle. Ja jestem w 34tc i juz nieduzo zostalo. Ale powiem szczerze, ze ta ciaza tez mi dala popalic- tyle, ze psychicznie. Bo fizycznie nie moge narzekac. Naprawde super. Nie dogadujemy sie z mezem. Praktycznie nie rozmawiamy ze soba. Cala ciaze przechodze sama. Sama chodze na wizyty do lekarza, sama kompletowalam wyprawke. Codziennie tylko widze jak oddalamy sie od siebie, a on zdaje sie byc jeszcze bardziej egoistyczny. Tylko praca, silownia i w wolne dni usypanie. A ja mam na glowie rachunki, pranie, sprzatanie, gotowanie. Czy to tak duzo wymagac choc odrobine pomocy? mialam takie dni, ze zalowalam tej ciazy. Ale teraz wiem, ze czekam na corcie z niecierpliwoscia. I dalej sie jakos potoczy. Wiem, ze male CUDO bedzie pod moja opieka i zalezne odemnie. A ja zrobie wszystko, zeby bylo zdrowe, szczesliwe i mialo cala moja milosc. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci!

    • Oj LittleBlack… Mój mąż zachowywał się tak samo, tylko jemu siłownie zastąpiły gry komputerowe, mimo, że czułam się dobrze pod względem fizycznym, to psychicznie wysiadałam, kilka razy uciekałam do matuli i po porodzie też ze wszystkim zostałam sama. Z mężem nadal jestem, a nasze małe szczęście ma 2latka i 5 miesięcy, rośnie zdrowo i staram się, żeby emocjonalnie dostawało wszystko, czego potrzebuje, mąż cwaniak po najmniejszej linii oporu został kierowcą tira i ma nas co 2 tyg, ale jest w domu tak krótko, że szkoda się kłócić a i zachowuje sie wtedy bez zarzutu… Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania i siły niezachwianej. Wiesz, biorąc ślub tak naprawdę podpisujesz dokumenty adopcyjne na wyrośnięte dziecko ;) Pozdrawiam Cię serdecznie!

  5. Nie, w ciąży czułam się rewelacyjnie – nie musiałam pracować na dwa etaty (zwolnienie od początku), oprócz chronicznego zmęczenia nie miałam żadnych dolegliwości (może trochę pod koniec, ale jakoś szybko zleciało). Ale po porodzie miałam taką depresję, że nie mam pojęcia jakim cudem dostałam rozgrzeszenie… i nikt tego nie rozumiał, każdy twierdził, że macierzyństwo to cudowna rzecz… Żadna z koleżanek nie narzekała… tylko ja… wyrodna matka :/ I nie kochałam swojej córeczki od urodzenia, pokochałam ją gdy ją poznałam, każdego dnia mocniej. Nie płakałam ze szczęścia jak ją zobaczyłam, nie wzruszyłam się nawet jakoś specjalnie. Teraz świata bez niej nie widzę. Tak to jest, że zawsze musimy udawać matki polki czy to w ciąży czy po…

    • Niczego nie musimy udawać, ani nikomu nic udowadniać. Masz prawo do swoich własnych odczuć, masz prawo do narzekania. Skoro znosisz dolegliwości, czujesz się zmęczona,nie masz obowiązku tryskać szczęściem, tylko dlatego, że oczekują tego inni. Kobieta w ciąży nie przestaje być człowiekiem.

  6. WITAM. JA PRAGNĘŁAM MIEĆ 2 SYNÓW. TRAF CHCIAŁ,ŻE ICH MAM :) KOCHAM ICH NAD ŻYCIE. ALE MOJE OBIE CIAŻE I PORODY TO BYŁA MASAKRA. TO OKROPNE SAMOPOCZUCIE I DOLEGLIWOŚCI. CHYBA WSZYSTKO CO NAJGORSZE W CIĄŻY TO MNIE DOPADŁO. UWAGA WYMIENIAM: ROZSTĘPY,HEMOROIDY,ŚLINOTOK,ZGAGA,WYMIOTY,OMDLENIA,SKURCZE NÓG,ZAPALENIE PĘCHERZA,BÓLE KRĘGOSŁUPA,WYPADANIE WŁOSÓW. BÓLE PORODOWE STRASZNE,A PÓŹNIEJ: ŁYŻECZKOWANIE, CEROWANIE NA ZEWNĄTRZ I W ŚRODKU,JESZCZE WIEKSZE HEMOROIDY I WYPADAJĄCA MACICA. WIĘC NIE DZIWIE SIĘ, ŻE W TRAKCIE CIĄŻY NIEKTÓRE Z NAS NIE MAJĄ INSTYNKTU MACIERZYŃSKIEGO!!!

  7. Po części muszę się z wami zgodzić bo ze stanem błogosławionym ma to niewiele wspólnego. Pocieszcie się tylko tym, że macie możliwość aktywności. Ja przez pierwszy trymestr leżałam i miałam nadzieję, że nie dojdzie do poronienia. Teraz jestem w piątym miesiącu i znaleźli u mnie jakąś 7 cm zmianę – bliżej nieokreśloną. Prawdopodobnie mięśniak ale może to też być guz jajnika – do diagnozy. Więc cieszcie się, że to wyłącznie zmęczenie, humory i brak chęci na cokolwiek, bo naprawdę bywa gorzej.

  8. oj…wiem o czym piszesz… i wiem jak się czujesz… Ksawery 2,5 roku i ten huragan ostatni też Ksawery razy 100 ciągle szaleje w domu, ręce czasem opadają ze zmęczenia i Ksymenka 3miesiące… płacz, płacz i noszenie…mega sajgon,… ale w tym wszystkich są czasem takie chwile, kiedy te tornado podbiegnie do mnie, przytuli i powie Kocham Cię, albo zapyta czy jesteś szczęśliwa… albo uśmiech tego 3miesiecznego Bobasa, które zdane jest na Twoją łaskę..ciąża to czasem ciężkie chwile,ale gdyby nie to nie było by tyle chwil wzruszenia… JEST CIĘŻKO,ALE GŁOWA DO GÓRY PRZY PIERWSZYM UŚMIECHU DZIDZIUSIA POWIESZ SOBIE: BYŁO WARTO:)

  9. jestem mamą 20 miesięcznego Michałka. Pamiętam jak byłam w ciąży i miałam złe dni, (a było ich mnóstwo bo musiałam przeleżeć 6 miesięcy w łóżku) przychodził mój mąż i cytował mi poradniki dla ciężarnych : ” Kochanie, przecież ciąża na najpiękniejszy okres w życiu!!!!” i zawsze mnie tym rozśmieszał, tak że śmialiśmy się razem z tego przez łzy. Teraz też często to wspominamy, jak są ciężkie dni to mąż mi mówi : ” a pamiętasz ten najpiękniejszy okres w życiu kobiety?”, i się śmiejemy do łez.
    Nie wiem doprawdy kto to wymyślił, ale ciąża nie jest tak super jak się mówi. Powodzenia i głowa do góry, będzie lepiej!

  10. Dramat! Może praca i zajęcia dodatkowe pomogą? czekanie na – mężów, narzeczonych, partnerów może faktycznie przyprawić o złe samopoczucie. Żyjcie a nie użalacie się nad swoim ciężkim losem .
    Równowagi, dystansu i zdrowia życzę, a partnerom c i e r p l i w o ś ci ;0)

  11. Witam serdecznie Mamusie z brzusiem,
    Niestety nie mogę postawić się w Waszej sytuacji, bo należałam do tych kobiet, dla których to piękny stan. Przytyłam 5 kilo w ciąży, chodziłam na basen do 36 tygodnia, wymiotowałam 2 razy i ciąża baaardzo mi służyła, wyników nigdy takich nie miałam. Wspominam ten okres jako najpiękniejszy w moim życiu, może przez to, że staraliśmy się 3 lata. Córeczka uczy cierpliwości każdego dnia i żałuję, że czas tak szybko płynie. Pozdrawiam Panie serdecznie i życzę trochę milszych dni i wspomnień z tego niesamowitego czasu.

  12. Oj rozumiem o czym piszesz ja teraz jestem w drugiej ciąży, pierwszy synek ma już 3 latka i pierwszą ciążę przeszłam jakoś spoko końcówka była już troszkę ciężka. Teraz jestem w 7 miesiącu i naprawdę mam już dość chociaż początek też był ok nie miałam żadnych dolegliwości ale gdy już brzuszek urósł to jest coraz gorzej wygląd kiepski, sporo przytyłam i czuję się w swoim ciele kiepsko. Brak sił ciężko coś zrobić strasznie mnie to denerwuje. Jednak gdy patrzę na mojego malucha to wiem że warto się przemęczyć bo chociaż macierzyństwo też nie jest łatwe to dzieci jakoś wynagradzają to wszystko. Uczucie jakim darzy się tego małego człowieka nie można porównać z żadnym innym przynajmniej tak jest w moim przypadku. Życzę ci abyś po urodzeniu odkryła w sobie to uczucie i była szczęśliwą Mamusią.

  13. Mam 32 lata, to moja 2 ciąża, 2 poprzednie to poronienia. Teraz też nie jest zbyt różowo- krwawienie od 7 do 9 tyg…teraz leżę…19 tydzień…mięśniaki …ale walczę…kocham ją od samego początku i mam nadzieję, że będzie…szału nie ma.. na razie strach..każdy ból brzucha…wyjście do toalety to wieczne zaglądanie w gacie (przepraszam za dosłowność) … euforii nie ma i nie będzie…do końca będę się bać…od 5 tyg robię sobie zastrzyki w brzuch…czasami brakuje już miejsca..nie wiem jak pachnie powietrze na podwórku…podobno strasznie zimno…wychodzę tylko na wizyty…wcześniej kosmetyczka, fryzjer…paznokcie…teraz leżę z odrostami -gigant… wymioty od rana do wieczora przez 5 tygodni-lekarz mówił, że to dobrze- „ciąża mocna”…zobaczymy…oby do wiosny…liczba nieszczęść wyczerpała się…mam nadzieję. od tygodnia mój maluch „bulboni”- to pewnie ruchy…mówię jej,że jeśli zdecyduje się być ze mną będzie bardzo szczęśliwa, niczego jej nie zabraknie…będę ją kochać do końca życia..nawet wtedy gdy nie będę pamiętać jej imienia…- Twoja mama

  14. cześć,

    moim zdaniem wiek nie ma znaczenia tutaj. Ja mam 31 lat , jestem w 7 miesiącu ciąży i też bym stanu tego nie nazwała błogosławionym. Pierwsze 3 tygodnie było ok, ale od 15 lipca do 20 października moje samopoczucie było tragiczne. Dokuczał mi żołądek, nie haftowałam, ciągle bolał i było mi niedobrze a do tego leciało również i dołem, po warzywach, nabiale, owocach. służył mi tylko kisiel.
    Po wstaniu z łóżka marzyłam tylko o tym, żeby znaleźć się w nim ponownie, było mi totalnie obojętne czy w mieszkaniu jest porządek czy zakupy są zrobione, nie miałam siły na nic, ból był nie do zniesienia, a najgorsze, że gin , do którego chodzę powiedział : ” życie , tak wygląda ciąża, jedne przechodzą ją tak inne inaczej” więc byłam załamana. Wszyscy rozkładali ręce i patrzyli na mnie jak na wariata. Rodzian mojego męża twierdziła, że to przez to, że siedzę w domu ( bo do pracy nie byłąmaw stanie chodzić) wymyślam, bo u nich w rodzinie takich przypadłości nikt nie miał, już sama zaczęłam w to wierzyć do czasu kiedy moi rodzice mnie zobaczyli i stwierdzili, że wyglądam jak trup na urlopie.
    Nie przejmuj się, nie każda chodzi z bananem na ustach głaszcząc się brzuchu i opowiadając jakie to szczęście ją spotkało.
    Na moje wszystko z Tobą ok:)

  15. Ja kilka dni temu poronilam swoje dziecko i uwierz mi oddalabym wszystko żeby mieć takie problemy.. Tak bardzo pragne miec mojego dzidziusia z powrotem w brzuchu :-(

  16. Dziewczyny, to ani za wcześnie, ani nie, że nie chce dziecka. To normalne. Podświadomie czuje się opuszczona, gruba, brzydka i mówienie, że ma się cieszyć, to nic nie da. To jak mówić do samobójcy, że życie jest piękne i ma się cieszyć. Jest to normalny stan w ciąży. Huśtawka nastrojów to nie, raz humor a raz brak. To może być długi okres bez humoru. Proponuje przede wszystkim porozmawiać z ginekologiem. Jeśli zbyt mocno się niepokoisz tym stanem poproś ginekologa o adres dobrego psychologa. Pomoże też poszukanie koleżanki, która po prostu wysłucha bez „dawania dobrych rad”. Poproś mamę, żeby Cię wysłuchała i nic nie mówiła tylko przytuliła. Takie wygadanie, wypłakanie się w rękaw i gest przytulenia może zdziałać cuda. Mąż musi naprawdę zrozumieć, że musi cię wysłuchać bez słowa, bo rady facetów są do d… . Dopiero jak zrozumie, że jedyne co może zrobić to wysłuchać, przytulić i zrobić gorącą herbatę, to wtedy będzie pomocny. Trzymam za Ciebie kciuki.

  17. Jesteś zupełnie normalna. Nie ma obawy, to wcale nie musi być najpiękniejszy okres w życiu kobiety, nie musisz też pałać miłością do dzieci, mogą cię zwyczajnie denerwować, bo jesteś rozdrażniona. Masz do tego pełne prawo i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Dziecko pokochasz na pewno, instynkt macierzyński też sam się odezwie, jak przyjdzie czas.

  18. Nigdy specjalnie nie szalałam za dziećmi, cudze dzieci zabawiałam przez chwilę i dość. Wcale nie myślałam o ciąży itd. a potem wpadłam i całą ciążę nie mogłam się z tym pogodzić, tym bardziej, że mąż w ogóle mnie nie wspierał. Fizycznie czułam się dobrze, psychicznie okropnie. Ale jak urodziłam córkę zakochałam się w niej strasznie, jest moim skarbem najdroższym. 4 lata później znowu wpadłam i byłam załamana, bo kilka dni przed tym jak się dowiedziałam o ciąży, odeszłam od męża. Miałam myśli, żeby usunąć ale i tak wiedziałam, że tego nie zrobię. Cała ciąża była straszna, było mi ciągle niedobrze, co chwilę spadał mi cukier, wszystko drętwiało i ciągle płakałam, okropnie to wspominam. A potem urodził się syn, mój drugi najdroższy skarb. Mam najwspanialsze dzieci na świecie i gwarantuję Ci, że po porodzie wszystko się zmieni, może nie od razu, nie będzie wielkiego WOW ale minie kilka dni i będzie dobrze :) a jak już zacznie się uśmiechać do Ciebie to oszalejesz :) i zapewniam Cię, że płacz własnego dziecka nie drażni tak jak cudzego. powodzenia życzę i szczęśliwego rozwiązania :)

  19. Nadajesz się a wątpliwości zawsze przychodzą. Też tak miałam w ciąży i czasem teraz tak mam a jestem prawie 7 miesięcy po porodzie. Niestety nikt nam nie powiedział i nie powie że macieżyństwo jest takie cudowne jak w filmach. Oj…ale nie będziesz umiała żyć bez tej małej istotki.

  20. cieszę się,że nie jestem sama…ja właśnie mijam półmetek 21tc,to moja druga ciąża,jestem już mamą 6-latka,z którego ojcem od 4 lat nie jestem,gdyby nie to,że mój obecny partner nie posiada dzieci z poprzedniego związku ja w życiu nie zdecydowałabym się na drugie dziecko. Ciąża była praktycznie bez problemowa,za to wszystkie problemy późniejsze spowodowały,że uciekłam przed życiem w pracę,jestem handlowcem w delegacji,gdyby nie wypadek 1,5m-ca temu nadal bym pracowała. Nie narzekam na dolegliwości,ale ze mną też chyba jest coś nie tak,albo wszystkie wcześniejsze problemy i tak nagła bezczynność wykańczają mnie,dlatego nie czuję NIC! Od niedawna czuję ruchy i…?no właśnie nic! Nie czuję kompletnie żadnej więzi z tym małym człowiekiem,nie cieszę się pomimo,że ciąża nie była „wpadką”,partner szalał z radości na wieść o ciąży a teraz skupia się na samochodzie albo nos w laptop i polecenia w stylu zrób mi coś do jedzenia,pić mi się chce…kur..de czuję się beznadziejnie,ciężko pracowałam na swoją pozycję zawodową a teraz żałuję decyzji o ciąży,z partnerem tylko oddalamy się od siebie a ja czuję się winna,bo co ze mnie za matka? Robię tylko to co muszę,żeby dziecko urodziło się zdrowe,martwi mnie to,bo ten człowiek nie prosił się na swiat a jeśli ja nie będę potrafiła go pokochać to co tatuś znajdzie czas pomiędzy laptopem a warsztatem…? Płakać mi się chce i zła jestem sama na siebie…….

    • Rzeczywiście sytuację masz nieciekawą…Przykro mi i pozostaje mi tylko życzyć Ci oby wszystko się ułożyło- może w którymś momencie znajdziecie z partnerem wspólny język???? Wiesz nie chcę być „wujkiem-dobrą radą” ( bo tak to jest, że komuś się łatwiej radzi- tylko sobie człowiek nie może pomóc)- ale może spróbowałabyś bardziej zaangażować go w sprawy związane z ciążą??? chodzi z Tobą na wizyty do lekarza??? od 20 tygodnia można zapisywać się do szkoły rodzenia- może zechciałby chodzić z Tobą na zajęcia???(proponuję to bo u mnie to poskutkowało ;) ) Kurczę, nie wiem co ci napisać…Wiesz mogę tylko dodać to co pisze dla mnie większość dziewczyn- każda ciąża jest inna i to uczucie przyjdzie z czasem- niektóre doświadczają tego przed porodem (szczęściary)- inne po… nawet sporo po… Ja w to wierzę i tego się trzymam. Pozdrawiam serdecznie!!!

      • dziękuję za słowa otuchy,łatwiej jest kiedy możesz z kimś pogadać nie udając matki polki,bo tak wypada,tylko mówiąc wprost co czujesz. Po cichu liczyłam właśnie na to,że odczuwanie ruchów wpłynie na moje uczucia,ale przeliczyłam się…Póki co spróbuję skorzystać z Twojej rady i wyciągnąć przyszłego ojca do szkoły rodzenia,wspólna wizytę u ginekologa mamy za sobą,ale może faktycznie zajęcia w szkole rodzenia zmuszą go do większego zaangażowania a i mi przypomni się conieco? Cieszę się,że trafiłam na Twoje forum i wiem,że będę tu częstym gościem. Pozdrawiam Cię ciepło

        • barrrrdzo się cieszę, że przypadł Ci do gustu mój pomysł :) Ja znalazłam u mnie w mieście bezpłatne szkoły rodzenia, może u ciebie tez taka będzie :) mojemu mężowi zapowiedziałam, że jak przyjdzie odpowiedni moment (czyli koło lutego) to będziemy chodzić razem na zajęcia, kręcił trochę nosem- nie powiem (bo on ma już doświadczenie z dziećmi, ma już synka z pierwszego małżeństwa)- ale ostatecznie przyjął do wiadomości :) może zrozumiał jakie to dla mnie cholernie ważne. Trzymam za Ciebie kciuki, za Ciebie, za mnie, za wszystkie dziewczyny, które przechodzą swoje małe, albo duże problemy.Miłego dnia!!!

          • sprawdziłam,mam blisko szkołę rodzenia teraz jeszcze tylko przeforsować ten temat z przyszłym ojcem. Wiesz,że troszkę lżej mi jakoś mogąc pogadać z Tobą,poczytać o tym co czują inne dziewczyny,wiedząc że nie jest niczym zdrożnym zagubienie i bezradnośc,czasem zrezygnowanie. Tobie również miłego dnia i trzymaj się cieplutko Ty i wszystkie te swietne kobietki,które dzięki Tobie znalazły się tutaj:-)

  21. ja jestem w 4 miesiacu ciazy i nie widzialam ojca dziecka od poczecia. mieszka za granica i warunki materialne nie pozwalaja nam na spotkanie. znamy sie od 7lat.na razie nie mialam zadnych przykrych dolegliwosci, oby tak dalej. staram sie byc spokojna i cieszyc tym stanem, nie chce sie zamartwiac ani smucic, chce wierzyc, ze bedzie dobrze i ze damy sobie rade.pozdrawiam wszystkie mamy, najbardziej te przyszle. zycze zdrowia i szczescia. glowa do gory, damy rade!

  22. Moja ciąża dobiega końca. 37 tydzień. Mam 22 lata. Nie planowałam tego, ale zawsze twierdziłam, że jestem na to gotowa – na ciążę i macierzyństwo. Chyba się myliłam. Nie wiedziałam co mnie czeka i pewnie dalej będę się dowiadywać. Na początku się cieszyłam. Kończę licencjat, mój facet jest odpowiedzialny i ma stałą pracę. Potem tysiące wątpliwości. Krytyka najbliższych mi osób z rodziny. Mimo, że momentami wydaje mi się, że się do tego przyzwyczaili, że będę mieć dziecko to dalej jakby mieli mi to za złe. Nie czuję od nich wsparcia. Siedzę w domu w czterech ścianach i jestem tym przytłoczona. Byłam osobą rozrywkową i towarzyską, a teraz czuję, że stoję w miejscu i nie idę do przodu. Nie wiem czy dam sobie radę. Ruchy dziecka jakoś za specjalnie mnie nie cieszą. Mam nadzieję, że moje odczucia zmienią się po porodzie…

  23. a ja mam 19 lat i staaaasznie chcialabym miec juz dziecko. nie mam, bo do tego trzeba miec partnera na powaznie i warunki. no i chce sie jeszcze wyszalec, zeby potem moc juz spokojnie zajac sie domem, dzieckiem, mezem i wszelkimi sprawami rodziny :) oczywiscie nie moge Ci nic doradzic, skoro sama nigdy nie bylam w ciazy, ale mysle, ze po czesci masz po prostu jesienna depresje z braku swiatla. moze powinnas zapytac lekarza prowadzacego ciaze, czy mozesz brac jakies delikatne srodki antydepresyjne, jak ziolowy deprim. poza tym chyba wiele kobiet ma lekka depresje w ciazy, a szczegolnie po porodzie. mysle, ze z kolejnymi ciazami to moze nieco slabnac.

    polecam Ci medytacje z mantrami, na poprawe nastroju, nabranie energii, odczuwanie sily i milosci. to nie jest zart, ani wariactwo, jestem chrzescijanka, ale od kilku lat pracuje metodami wschodu, jak moja mama. jesli sie na to zdecydujesz, polecam zapalic biala swiece, cieple swiatlo rozbudza dobra energie, Boska energie. a to jest cudowna matra dla Ciebie: http://www.youtube.com/watch?v=-PsQE3SotWs, ja przy niej placze, budzi we mnie wielka lacznosc ze wszechswiatem :) i nie przejmuj sie zdjeciami w tym filmiku, to sa duchowi mistrzowie, istoty, ktore wcielaja sie na Ziemi, zeby nas uczyc.

    niezaleznie od tego, co sobie o mnie pomyslisz, zycze Ci szczescia i wszelkiego powodzenia, Tobie, Twojemu mezowi i Waszemu dziecku. jego dusza jest przy Tobie od poczecia, kocha Cie juz jako swoja mame. medytuj i tez kochaj, poczuj to – teraz masz moc stworcza, tworzysz nowe zycie. bede Ci sprzyjac mysla i blogoslawienstwem :)

  24. Kochano BABO , nic się nie martw, masz prawo wyżywać się na cały świat, spać , ryczeć kiedy masz chandrę i pisz na swoim blogu wszystko co czujesz, a głupcami się nie przejmuj. Każda ciąża jest inna, tak jak każda z nas, najważniejsze nie duś złych emocji w sobie, wykrzycz je, wywrzeszcz, a może Ci ulży. Ze spaniem też sobie folguj ile możesz. bo niestety później będziesz miała wielkie barki. A instynkt, przyjdzie, kiedyś… Mnie dopadł gdy zobaczyłam ślipia mojego pierworodnego i wielki prosak na nosku i wierz mi, każdego to dopada wcześniej lub później, a jak ciebie później, to tez się nie przejmuj. Dasz radę! Trzymam kciuki.

  25. Witaj! Jak maleństwo? Jak Ty się czujesz? Zaglądam tu co jakiś czas i z żalem stwierdzam,że żadnego nowego wpisu nie ma…Pozdrawiam

    • noo hej :) to dziwne bo srednio raz na tydzień staram się coś naskrobać! nie wiem czemu nie widac moich wpisów!!????

      • raz w tygodniu? Czyli cierpimy na ten sam syndrom zaaaanudzenia!!! Cieszę się,że to 27 tydzień,czyli bliżej niż dalej…

  26. witam dziewczyny..ja jestem w 1 ciazy w 27 tygodniu i nie moge sie doczekac konca….fizycznie czuje sie super ale psychicznie…nawet nie wiem jak to opisac czuje jakbym wariowala i dusza odklejala sie od ciala..kazdy dzien i noc sa nie do zniesienia coraz gorzej..juz nie wiem czym sie zajac i czym zmeczyc zeby spac …zasnac i obudzic sie za 3 mce :((

    • witaj koleżanko jednej niedoli ;) teraz tez mam 27 tc :) trudno mi zrozumieć, chodzi Ci o to ze nie możesz się już doczekać???? napisz bardziej szczegółowo co czujesz, spróbujemy razem powalczyć :) uwierz mi, że ja mam różne etapy za sobą i pewnie wiele jeszcze przede mną. Bywa dobrze, ale bywa też źle- i jest to normalne dla naszego stanu. Kiedy mam gorsze chwile, myślę tylko o tym, że jak by nie było- ciąża to wyjątkowy okres w życiu kobiety, wmawiam sobie, że pomimo wielu niedogodności jest to też piękny i niepowtarzalny okres. Ja nie planuję już więcej dzieciaczków, więc próbuję się cieszyć każdą chwilą z dzidziusiem w brzuszku, bo tylko raz w życiu będę miała okazję :) trzymaj się dzielnie!!!!

  27. jA zaraz bede miala piecdziesiatke,mam dwie dorosle kochane corki,w ciazy czulam sie fizycznie dobrze ale 1 i druga roznila sie stanem psychicznym .Dzieci byly planowane,zadnego zaskoczenia ale w 2 ciazy poprostu nie chcialo mi sie zyc rozumiem nie wstydzcie sie piszcie o tym co czujeci macie do tego prawo to sa wasze brzuszki i wasze samopoczucie nic nikomu do tego .Maz mnie wspieral niestety nic nie mnialo znaczenia.Teraz moja starsza corcia jest w 18 tyg.stan psychiczny oplakany dziecka bardzo oczekuje ale samopoczucie nie jest zalezne od niej rozumiem ,wspieram,nie oceniam staram sie byc przy niej jak mnie potrzebuje,choze na spacery z nia zeby troche bylo lepiej ,malo pomaga ale trzeba przez to przejsc nikt za nas tego nie zrobi.DZIECI SA DAREM I BLOGOSLAWIENSTWEM kochamy je ale pewne sprawy dotycza tylko kobiet i musimy przez to przejsc same.

  28. „Obserwacja bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji człowieka” Powinni nam to wpajać od małego w naszym kraju

  29. Witam kochana! Tak sie ciesze ze trafiłam na twój blog!! Jestem w 26tc i czuje sie dokładnie tak jak Ty! To jest moja druga ciąża, pierwsza była super, oboje byliśmy mega szczęśliwi i podekscytowani! Tym razem jest inaczej czuje sie fatalnie psyhicznie , nic nie sprwiA mi radości, wiecznie cis mi nue pasuje, z mężem zamiast sie zbliżać to sie oddalamy. Każdy podjęty temat kończy sie sprzeczka, jak byśmy zapomnieli juz jak rozmawiac.mam nadzieje ze po porodzie to sie zmieni bo najchętniej cały czas bym płakała.

    • oj rozumiem cię doskonale! macierzyństwo to ciągłe wzloty i upadki, a nie słodki tort lukrowany. Jak poczytasz u mnie trochę to przekonasz się, że nie jesteś sama :) Trzymaj się dzielnie Mamusiu!!!!!

  30. Ciesze się, że znalazłam Twojego bloga mimo iż od wpisu minęły dwa lata. Czuję w końcu, że ktoś mnie zrozumiał. Pierwszą ciążę poroniłam, w drugiej jestem w sumie przez przypadek ponieważ z chorą tarczycą podobno nie mogłam zajść w ciążę. Narzeczony mnie wspiera ale gdy ktos mówi, że ciąża to najpiękniejszy czas w życiu kobiety, jestem w stanie pobic. Rzygam jak kot juz pare miesięcy, wszędzie: w domu, parku, tramwaju. Muszę pracować bo mam umowę zlecenie więc czas w pracy to również koszmar. Mam zżarte szkliwo zębów w 10proc. mimo iż mając 26lat nigdy nie miałam żadnego ubytku. Dodatkowo codziennie muszę robić zastrzyki w brzuch, który już jest siny a ja panicznie boje się igieł. Zgagi męczą mnie tak bardzo, że chce mi się wyć, schudłam, leżałam pod kroplówkami (w dni wolne od pracy). Czuję się fatalnie i wkurza mnie, że słyszę iż każda ciężarna powinna cieszyc się tym stanem. Niestety ja nie umiem, jestem zmęczona fizycznie i psychicznie….

    • bidula…… :( czytając co piszesz, stwierdzam, że moje powody do narzekań były żadne :( ja z perspektywy czasu rzeczywiście dość przyjemnie wspominam ten okres, ale ja nie chodziłam do pracy (pierwsza ciąża też poroniona i zapobiegawczo bylam na L4 i luteinie), miałam dużo czasu dla siebie, spałam do oporu ( te pierwsze 7 miesięcy), zgaga tez tylko 2 ostatnie miesiące, a mdłości pierwszy trymestr. Jakie to przykre, że nie kazda z nas ma takie szczęście :( Mam nadzieję, że się trzymasz ! odezwij się jeszcze do mnie, jeśli chcesz mogę nie publikować twojej wiadomości!

  31. Cześć,
    Jestem w 13. tygodniu ciąży… To mój trzeci raz, przy czym 2-gi raz poroniłam, tak więc czekam na drugie dziecko. Mam już cudownego synka, z którym ciąża była okropna – mdłości, wymioty, zgaga, cholestaza i stan przedrzucawkowy. Byłam spuchnięta i wyglądałam jak słonica – ważyłam prawie 90 kg przy 162 cm wzrostu, wcześniej będąc szczupłą osobą. Długi pobyt na patologii ciąży oczywiście również w pakiecie i synek urodzony z cc w 35 tyg. Minęły ponad 2 lata, a teraz znów – mdłości i wymioty od 7 – 12 tyg. tak silne, że już zaliczyłam kroplówki nawadniające i dożylne leki przeciwwymiotne (pomagające na mniej więcej na 1 dzień). Teraz niby jest trochę lepiej, ale za to mam ślinotok, muszę ciągle odpluwać ślinę, na nic nie mam sił i czuję się kompletnie wyłączona z życia… Czuję się obca dla samej siebie, jakby nic nie zostało z mojego życia – jestem wyłącznie inkubatorem… Wiem, że dziecko wszystko wynagradza, wiem że będzie cudownie znowu przytulić takie nowo narodzone maleństwo, ale to dopiero 13 tydzień… Nie wiem, jak wytrzymam do końca. Czuję, że wszystko tracę – nie wychodzę, mój aktywny i zdrowy tryb życia przestał istnieć, nie mam siły pobawić się z synkiem, nie gotuję, nie sprzątam i mam wszystko gdzieś… Ciąża to okropny stan, dla mnie mało ma wspólnego z dzieckiem (w pewnym sensie oczywiście), a samo dziecko dla mnie przestaje być wirtualne dopiero, jak jest poza moim brzuchem. Mimo ciężkiego porodu z moim synkiem już chwilę po operacji, leżąc pod kroplówkami i z lodem na brzuchu czułam tylko ulgę, że znowu jestem sama ze sobą, że nikogo już we mnie nie ma… Wiem, że mój wpis tutaj jest trochę nie o czasie, ale musiałam to w końcu z siebie wyrzucić. Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe mamusie i te nieco smutniejsze też… :)

    • Jejku Dziewczyny! Czytam takie historie i łza kręci mi się w oku :( I myślę sobie jaka ja byłam beznadziejna, że narzekałam na swój stan!!!! Cholera jakie to niesprawiedliwe!!!!!! Kurde Dziewczyno jaka ty jesteś dzielna!!!!!! Jesteś niesamowita!!!!!I cholernie się cieszę, że to z siebie wyrzucasz i mam nadzieję, że chociaż odrobinę Ci lepiej! Chciałabym aby takie historie ujrzały światło dzienne, aby skończyć z mitem, że ciąża to cudowny stan, który otaczają barwy fiołków i różu, landrynki, obłoczki, motylki i cale to dziadostwo. Kobieta w ciąży ma być uśmiechnięta, gładka, szczupła, piękna, zadbana i szczęśliwa. Absolutnie nie można jej narzekać, cierpieć, smucić się i po prostu czasem zdychać. Najlepiej niech pracuje do samego końca, zajmuje się domem, dziećmi, a w między czasie wije gniazdko dla nowego przybysza. W Każdej wolnej chwili ma przeglądać malutkie ubranka, prać je już po raz enty, prasować i wzdychać z tęsknotą do małej fasolki. Od ciągłego uśmiechu na twarzy musi mieć już zakwasy, ale to konieczne. Bo ciąża to przecież taki cudowny stan i tego oczekuje od nas społeczeństwo….. Kochana trzymaj się mocno, cholera- ściskam Cię, tulę do serca! Życzę Ci dużo sił, dużo zdrówka i aby czas przyspieszył, abyś jak najszybciej znowu mogła być sobą!!!!

  32. Ja tez jestem w ciazy, 20 tydzien. Ostatnio z niczym sobie nie radze psychicznie. Mam dwoch synow i nawet z nimi sobie nie radze:-( ta ciaza wykancza mnie tak strasznie psychocznie ze nieraz juz nie mam siły. Obwiniam sie za wszystko, wszystko mi przeszkadza..ciezko mi strasznie:-( jestem zla matka, nie nadaje sie do niczego, brak mi sily:-( a ponoc ciaza to taki super stan, gowno prawda! Maz ciaglr w pracy a ja wiecznie w tym domu z dziecmi, zero czasu dla siebie. Maz mnie nie rozumie a ja sie wykanczam z tym wszystkim powoli:-( oby ten czas szybko lecial bo ja juz nie mam sily do tego wszystkiego:-(

    • niezwykłe jest to co piszesz, bo wydawać by się mogło, że masz w temacie już sporo doświadczenia! ;) Ale to tylko potwierdza regułę, że każda ciąża jest inna i nikt- nigdy nie może nas porównywać z innymi! To, że Mariola cudownie znosiła ciążę i wyglądała jak milion dolarów…a to Teresa- całą ciąże taka aktywna! okna myła jeszcze parę dni przed porodem! A Agnieszka chodziła do pracy do końca 8 miesiąca………..Ja nie wiem skąd się to bierze….Ale takie rzeczy może zrozumieć chyba tylko kobieta, która też niezbyt dobrze znosiła ciążę….Mamy prawo do zmęczenia, do przygnębienia, do frustracji, momentami do gniewu nawet! To jest cieżki czas dla nas- dla naszej psychiki- dla naszego ciała! I każde ciało i psychika radzi sobie z tym wszystkim inaczej. Wiem, że nie masz siły, mogę sobie wyobrazić….. Ale nie bierzesz udziału w bitwie na Matkę Roku….masz prawo być zła, wkórwiona, wyczerpana…..pozwól sobie na to i spróbuj chociaż odrobinkę wyluzować…..nie musisz być IDEALNA! Trzymam kciuki!

  33. Hej. Ja jestem w 22 tc i nie wiem jakoś może do mnie nie dotarło jeszcze albo co… Wszystko było ok żadnych objawów (dowiedzialam sie o ciąży w 15 tyg) czasami brak sił coś tam nie tak ale ost tydzień od 21 koszmar. Nie wiem czy coś jest nie tak czy tak po prostu ma być. Pracuje w Holandii i teraz mam wolnee bo nie mam sił tam być nawet w pracy. Brzuch mnie boli w nocy podbrzusze kuje,spać nie moge jestem wymeczona życiem… Nie czuje wgl ze mam kogoś w sobie(może to przez brak ruchów) a o zachowaniu tych dzieciaków w sklepach i innych miejscach-nie wspomnę. Raz żałuję raz nie oszaleje nie długo. Przytylam 3kg to chyba nie dużo a czuje się jak słoń. Depresja wita chyba;_(

    • będzie dobrze :) fakt- to dopiero połowa…ale przyjdzie czas, że kruszyna nie pozwoli Ci o sobie zapomnieć…będzie Ci przypominać o sobie co chwilkę :) Wtedy uświadomisz sobie, że to jest to :) życzę Ci z całego serca żebyś odczuła te chwile radośnie, bo teraz wiem, z perspektywy czasu- że pewnych rzeczy z okresu ciąży bardzo mi brakuje…..jakkolwiek to teraz brzmi dla Ciebie- mam nadzieję, wspomnisz kiedyś moje słowa i pomyślisz, że odrobinę miałam racji :)

  34. Czytam to 3 lata później i nie masz pojęcia jak bardzo pomógł mi ten wpis! Jestem w 38 tygodniu i wcale nie pomaga mi świadomość, że to już lada chwila. Jestem skrajnie zmęczona oraz przerażona widmem porodu. Kiedy czytałam komentarze tych wszystkich „mamusiek”, które obrzucały Cię błotem za wyrażenie swojego zdania krew we mnie zawrzała! Wszystkie na blogach i forach takie święte i doskonałe a jak tylko przyjrzysz im sie bliżej pojęcia nie mają o wychowaniu a to co tu przedstawiają to tylko poza, ktora pozwala im czuć się lepiej od nas kobiet, które mają odwagę obalić mit idyllicznego i błogosławionego stanu ciąży. Bo jak śmiesz kobieto nie cieszyć się tym, że ciało, w którym żyjesz tyle lat nagle zaczyna się zmieniać?! Jak śmiesz nie entuzjazmować się porannym rzyganiem, zgagą, bólem pleców, dodatkowymi 15 kilogramami i zmianą nastrojów, które przypominaja chorobę psychiczną? Jak śmiesz kobieto ambitna nie skakać od niebo z powodu, że całe dnie spędzasz teraz w domu czekając aż Twój wojownik wróci do domu i w końcu bedziesz mogła się do kogoś odezwać tylko po to, żeby uprzytomnić sobie, że przecież żaden facet, jakkolwiek kochany, i tak cię nie zrozumie. Jak w ogóle śmiecie rzucać takimi tekstami do kobiety, wy doskonałe mamusie? Gdzie napisane jest, że to wasze odczucia i zachowania są normalne a nie nasze lęki i obawy?? Argument „większości” do mnie nie trafia gdyż historia niejednolrotnie nam dowiodła, że wiekszość społeczeństwa popierała skrajne zło bądź była tylko tłuszczą podatną na manipulacje.. mam nadzieję, że jesteś teraz szczęśliwą mamą i że ja też nią zostanę choć w dzień taki jak dziś cieżko jest mi uwierzyć, że nie zwariuję do momentu porodu, i że jeżeli go doczekam to go mentalnie i fizycznie przetrwam.

    • ooj przetrwasz :) bo my Kobiety- twarde sztuki jesteśmy! zawsze pisze co myślę! Jeśli czytasz ten mój pamiętnik to wiesz, że są wpisy przepełnione miłością ( nawet tą do porzygania!), a są takie, że można się zastanawiać, czy czasem nie dzwonić po opiekę społeczną ;) Myślę, że tak właśnie wygląda prawdziwe macierzyństwo…sinusoida, wzloty i upadki….w jednej chwili pożreć chcesz swoje dziecko z miłości- w innej przeklinasz dzień w którym się poczęło-myśląc- po co mi to wszystko?????? Nie jest lekko! Już od momentu kiedy ta mała fasolka kiełkuje w naszych brzuchach- już wtedy mamy przechlapane…..jedne dowiadują się od razu- inne po porodzie……taka nasza kobieca, matczyna rzeczywistość….

  35. Witam, poprosze o komentarz do artykulu „po latach”. Jestem w 8 mcu i mam dokladnie taki sam stan, jestem ciekawa jak na to dzisiaj patrzysz
    .

    • prawie całą dobę- chodzę i myślę….jak ja na to patrzę…???? Musiałam przeczytać swój wpis ze 3 razy…i dalej poważnie się zastanowić…..wiesz…dziś-mogę ci coś napisać :) mogę ci napisać, że z tej perspektywy prawie 2,5 lat po moim wpisie….. …. w związku z tym, że moje dolegliwości były bardziej natury bardziej psychicznej- bo mogłam chodzić, z dzieckiem wszystko było ok ( pomijając ostatnie 2 miesiące zgagi, bezsenności, upały i moją niemoc ;) )- stwierdzam, że nie było tak źle!!!! serio- wiem jak to teraz dla Ciebie zabrzmi- ale całkiem serio- nie pamiętam tych negatywnych odczuć i emocji- wspominam cały okres ciąży bardzo przyjemnie :) I wręcz jako jeden z lepszych okresów w moim życiu!!!!! pomimo braku tych pięknych włosów i pięknej cery, pomimo wielu dni niemocy i leżeniu w samych majtkach pod wentylatorem- kiedy to temperatura wynosiła gdzieś z 50 stopni…pomimo tego, że całą ciążę jechałam na dopochwowej luteinie ( nie jest źle- inni miewają gorzej)- pomimo tylu wątpliwości dotyczących mojej własnej osoby, mojego własnego, osobistego męża…tego jak sobie poradzę i czy w ogóle sobie poradzę…. Boże!!!!!! ja na prawdę myślę teraz, że wcale nie było tak źle!!!!!!!! I wiem, że pewnie przeokrutnie to zabrzmi- ale lepiej wspominam ciążę i poród niż pierwsze miesiące po urodzeniu się dziecka :) Powiem Ci też, że to cudowne, ale przekonałam się też, że nie wszystkie dzieci są takie irytujące….bo do tej pory się zastanawiam- czy wszystkie matki myślą tak o swoich dzieciach- czy tylko moje jest takie najcudowniejsze, najpiękniejsze i najgrzeczniejsze??????Będzie dobrze moja droga czytelniczko! To tylko jeden z wielu tych gorszych dni, tygodni, miesięcy……..Poza tym- cała reszta jest całkiem do zniesienia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam, ściskam i całuję! Trzymam kciuki!!!!!!

  36. Alex
    Pieknie Ci dziekuje, wlasnie sie zastanawialam, ze tak moze byc po czasie. Teraz natomiast jak jestembw 34 tyg nie moge sie pozbyc natretnych mysli, jak sobie poradze, czy dam rade, a jak bede miala depresje? Itd itp , istny koszmar. Ale pocieszajace bardzo jest to co napisalas, dziekuje Ci baaardzo!

  37. Alex
    Dzieki za ten wpis… Mna caly czas targaja leki, czy ja sobie poradze, czemu nie czuje instynktu, moze ja sie nie nadaje, jezu moj swiat sie skonczy…
    I tez chodzi tylko i wylacznie o.aspekt psychiczny, bo zdrowi jestesmy jak rydz tfu tfu.
    Trzymaj koniecznie kciuki bo zostalo mi niecale 4 tyg a o wszystkim sama sie przekonam.
    Pozdrawiam!

  38. czytają wszystkie szczęśliwe mamy mam łzy w o czach, 35 tydzień do porodu coraz bliżej a ja jestem taka zła. dosłownie wszystko i wszyscy mnie denerwują, jak pięknie wygładzasz, pasuje ci brzuszek, pewnie – chyba za chuda bylam jak pasuje mi taki kokon. Ruszać sie ciężko, obrócić na łóżku, sapie jak lokomotywa a na widok wc chce mi sie siku. Nie wiem co mnie czeka, jak widzę te zmęczone i sfrustrowane matki z małymi dziećmi podobno cieszące sie z macierzyństwa, to po nocach płacze. Dodatkowo opowieści o porodach typu „rodziłam 22 godziny mdlałam z bólu a jak zobaczyłam dziecko to wszystko zapomniałam”. Boże wybacz mi moje myśli, czuje sie okropnie a najgorsze że jestem z tym wszystkim sama, boję sie że jeśli opowiem komuś o moich lękach to uzna mnie za wariatkę niegodną dzieci, ludzie ta mają lubią ocenić a nie spróbować zrozumieć.

    • nie jesteś sama. Serio… 3/4 lasek tak ma- ze mną włącznie- zresztą to już wiesz :) Tylko u nas ten mit Matki-polki- rzygającej tęczą-tak bardzo zasłania realia. Ciąża jest trudna. Pierwsze miesiące po urodzeniu dziecka- chyba jeszcze gorsze :( Nie musisz nikogo udawać, bądź sobą. Mamy prawo być wkórwione…..zmęczone…..ba! wykończone! Taki etap w naszym życiu. Ale My kobiety jesteśmy bardzo silne. I chociaż wydaje nam się, że już nie damy rady- ani minuty dłużej- to jednak ciągle w tym trwamy. Ale to wszystko to stan przejściowy- gwarantuję Ci to. Będzie lepiej.

  39. U mnie ciąża przebiega wzorowo i nie mam strasznych dolegliwości (mdłości przez pierwsze trzy miechy, potem normalnie jadłam, zachcianki na pomidory i ogórki kiszone), poza okropnymi zgagami które nasilają się z tygodnia na tydzień. Nawet sporo nie przytyłam jak na siódmy miesiąc (+6,5 kg na razie), ale wiem, że jeszcze przede mną niecałe trzy miechy więc mogę być wielka jak hipopotam i przytyć drugie tyle.
    Mniejsza o to. Od jakiś dwóch tygodni zauważyłam u siebie spadek „dobrego samopoczucia”. Do niedawna czułam radość, cieszyłam się błahostkami. A teraz? Wszystko mnie drażni! A w szczególności mój mąż. Mieszkamy sami w nowym domu, moi rodzice daleko, znajomi w ogóle nas nie odwiedzają (mają do nas daleko), ja nie pracuję więc zbijam tzw bąki, rodzice męża choć mieszkają niedaleko to mają ogromny problem wsiąść w samochód i nas odwiedzić (powody: bo samochód coś się psuje i stanie w połowie drogi, bo ojcu się nie chce, bo krowy i świnie „zdechną” przez 3 godziny itp…)
    I teraz właśnie jestem wkurzona, bo poprosiłam męża by zaprosił rodziców tak oficjalnie na ciasto i kawę w niedziele. Niech się uczą przyjeżdżać, niedługo wnuk im się urodzi. Mój mąż ich zaprosił., ale na obiad. Pięknie, nie dość, że ciasta to jeszcze obiad mam robić. No dobra, zagryzłam język. Już kupione produkty, dziś zaczęłam sprzątać, jutro będę kończyć i pichcić ciasta, a w niedziele te za*rane gołąbki. I co słyszę? Że mogą nie przyjechać bo „jego rodzice już tacy są”. No kuźwa! „Marzyłam” tylko o tym by w ciąży stać cały weekend przy garach piec ciasta, robić gołąbki i sprzątać by potem dowiedzieć się, że „może nie przyjadą”?!
    Nie mówiąc już o tym, że mój mężulek ostatnio upodobał sobie granie w Tonyego Hawka (stara gra komputerowa), bez powodu się na mnie drze, nie rozmawia ze mną. Wczoraj powiedział, że wie że to przez hormony ale jakoś nie może się przyzwyczaić.
    Mam ogromną ochotę spakować się i po prostu gdzieś wyjechać…
    Albo w coś uderzyć, bo mnie rozniesie!

    • wiem, wiem…..pamiętam, że jak byłam w ciąży to też mi się wydawało, że się nie mogę dogadać ze swoim mężem- co dodatkowo mnie przerażało :( ale na szczęście nie trwało to długo. Teraz już wiem, że pierwsze dziecko w rodzinie bardzo wywraca całe dotychczasowe życie do góry nogami- i oboje musimy się to tego ” nowego” przyzwyczaić. A nam się wydaje, że to tylko My Kobiety-dostajemy ” po uszach” a faceci żyją normalnie, chodzą do pracy, mają swoje hobby i czas na wszystko. Ale to pozory- każdy facet przezywa to na swój sposób i często uciekają w te „swoje” sprawy, bo są zagubieni- tak samo jak My. Wiem…to denerwujące….Ale każdy sobie radzi jak może :) teraz jestem taka mądra- ale uwierz mi wkórzałam się tak samo jak ty teraz :) Ale serio- to etap przejściowy! Będzie lepiej- trzymaj się!

  40. Ja osobiście jestem w ciąży nieplanowanej… z początku się nawet cieszyłam, tylko mój Partner nie chce dziecka, co zaczęło doprowadzać mnie do stanów depresyjnych. Mało tego, już nie mogę wyrobić z nudnościami, ciągle CIĄGLE mnie mdli. Szlak mnie trafia, nie wiem jak kobiety mogą inne to tak dobrze znosić.
    Mnie to wszystko przerasta i mam dość. Juz mi się wszystkiego odechciewa.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.