zaplanuj płeć swojego dziecka, czyli wierzyć- nie wierzyć ???

Starożytna metoda chińska
W grobowcu królewskim pod Pekinem odnaleziono starożytne tablice podające płeć planowanego dziecka w zależności od wieku kobiety oraz miesiąca, w którym doszło do zapłodnienia . W Chinach uważa się, że skuteczność tych obliczeń dochodzi do 99%.
Co ciekawe, badania prowadzone przez dwóch ginekologów-położników z Aspen Medical Center w Stanach Zjednoczonych wykazały trafność tej metody w 85%.
Tabela pochodzi ze strony www.TwojeDni.pl

Przywołałam tutaj tą tabelę, którą znalazłam, zaraz po tym jak podjęliśmy z mężem decyzję o tym, że już czas powiększyć rodzinę. Ja już od dawna wymarzyłam sobie, że będziemy mięli dziewczynkę, której damy na imię Zofia. Oczywiście alternatywne imię dla ewentualnego chłopczyka też już mam: Wojtuś:)

Nie wiem jak wy Dziewczęta, ale był taki okres w moim życiu, że miałam totalną obsesję na punkcie poczęcia dziewczynki, czytałam całe setki artykułów z poradami, wierzeniami ludowymi. Niektóre były ogromnie nieprawdopodobne, inne wręcz śmieszne, do innych-łatwych w wykonaniu, na wszelki wypadek się stosowałam ;) Oczywiście żeby nie było, że taki ze mnie totalny ciemnogród, wiem, że płeć dziecka generowana jest w chwili poczęcia i żadne czary-mary nic tu nie pomogą, ale miło jest wierzyć, że mamy na to jakikolwiek wpływ :)  A wy????próbowałyście czegoś??? podzielcie się :)

 

 

dieta ciążowa- czyli dietowy zawrót głowy

W jednej z mądrych książek na temat ciąży (pierwsza i jedyna jaką postanowiłam przeczytać- W oczekiwaniu na dziecko- H.Murkoff i in.) czytałam ostatnio na temat diety ciążowej. O zgrozo!!!! jak ja się zdołowałam!!!!! Według tej książki należy spożywać dziennie:

  • 3 dawki białka,
  • 3 dawki pokarmów z wit. C,
  • 4 dawki pokarmu zaw. wapń,
  • zielenina, żółte warzywa i owoce -3 lub więcej dawek,
  • inne owoce i warzywa-2 dawki lub więcej,
  • produkty pełnoziarniste i rośliny strączkowe: 6-11 dawek,
  • pokarmy bogate w żelazo: kilka dziennie,
  • pokarmy tłuste: 4 pełne lub 8 połówek dawek

Przecież jak ja bym tyle żarła to z moją tendencją do tycia przytyłabym ze 30 kg (a zalecany przyrost masy to 0,5 kg tygodniowo od 3 miesiąca-co daje ok 14 kg na całą ciążę- zależy to też od wagi przed ciążą), poza tym musiała bym stale siedzieć w lodówce, nie mówiąc już, że jak spojrzałam na spis sugerowanych produktów to wszystkie pieniądze musiałabym przeznaczyć na moje zdrowe odżywianie ! kogo na to stać? Zawsze uważałam, że zdrowe odżywianie jest dla ludzi bogatych!

Jak ja mam się aż tak zdrowo odżywiać, kiedy w ogóle nie mam apetytu, od kilku tygodni nie mogę patrzeć na mięso, mimo że przed ciążą ze słodyczy najchętniej jadłabym schabowe. Nie mam ochoty na żadne sałatki, a mleka pić nie mogę bo od wielu lat mam po mleku niestrawność. Staram się jeść w MIARĘ zdrowo i wtedy kiedy robię się głodna, jak mam się zmuszać do posiłku kiedy nie czuję głodu i jest mi niedobrze????Poza tym odkąd zaszłam w ciążę w ogóle nie mam głowy do gotowania, jak już jakimś cudem się zabiorę, to najczęściej nic mi nie wychodzi i mi nie smakuje! A muszę to dodać, że ja uwielbiałam stać przy garach i kombinować w kuchni! I uważam, że byłam naprawdę dobrą, pomysłową kucharką. No właśnie- byłam :(

Teraz mam poczucie, że jestem niedobra dla mojego dziecka i, że je głodzę i w ogóle, że nie dostaje ode mnie tak wiele dobrego, jak powinno. To może ja nie nadaję się na matkę. I dupa- bo znowu mam doła.

Co jak co, jedno muszę przyznać, odkąd przeczytałam zalecenia na temat diety ciążowej, mimo iż mam świadomość, że nie jestem w stanie sprostać jej do końca- to zwracam uwagę na każdy kęs który wkładam do ust, rozważając co w danej chwili oferuję mojemu dzidziusiowi. Będę czytać to za każdym razem kiedy będę chciała troszkę kulinarnie pogrzeszyć. I może o to w tym wszystkim chodzi????

10 tydzień

Dwa dni temu byłam u nowego lekarza.Tego docelowego. Tyle lat o nim słyszałam i wiedziałam, że to właśnie on będzie mnie prowadził, a jak już go poznałam to byłam bardzo zaskoczona- jakoś inaczej sobie go wyobrażałam.Ale warto było czekać miesiąc na pierwszą wizytę, czuję, że trafiłam we właściwe ręce :) Następna wizyta za 3 tygodnie i kolejne badania do zrobienia. Wygląda na to, że wszystko jest w porządku, znów widziałam się z Zośką która ma już 2,2 cm.Słyszałam jej szybciutko bijące serduszko- niesamowity odgłos :) Po długim wywiadzie i badaniu Pan doktor zapisał mi kwas foliowy w mega dawce ( bo folik biorę juz od maja)oraz niestety luteinę, dopochwowo 2x dziennie :(  ochyda…..ale jak trzeba to trzeba….to tak zapobiegawczo, żeby nie powielić sytuacji sprzed dokładnie 3 lat, kiedy poroniłam w 12 t.c. ale o tym nie chciałam tu pisać, o tym chcę zapomnieć……

Najważniejsze, że wszystko jest ok, że Zofia ma się dobrze i rośnie sobie w swoim kokoniku. I nawet dokucza mi coraz mniej, bo mdłości coraz rzadziej, tylko rano na czczo dają mi w kość.Rośnij zdrowo córeczko i wybacz mamie, że nie ma apetytu i ma takie dołujące myśli.Wszystko będzie dobrze, musi być.

ciąża i stany nie do zniesienia….

Mam kilka koleżanek dalszych i bliższych które pierwszą ciążę mają już za sobą, ale jakoś nie pamiętam żeby któraś się żaliła….Bo ja to nie wiem czy ja jestem normalna??????? Ale z drugiej strony zwiedziłam niektóre fora dla zaciążonych i jest cała masa dziewczyn które czują się podobnie, choć może nie do końca. Bo ja wiem, chciałam mieć dzidziusia i przecież czułam się gotowa i staraliśmy się z mężem – na szczęście nie za długo, ale mam takie dni, że czuję się taka nieszczęśliwa i niezadowolona z tego co mam. Dlaczego wmawiają nam, że ciąża to taki piękny stan, kobieta pięknieje ( gdzie te moje piękne włosy, skóra i paznokcie????) promienieje i może góry przenosić? Bo ja się wcale tak nie czuję, czasem mam poczucie, że tak wiele mnie omija przez mój stan, z tylu rzeczy muszę zrezygnować, robię się coraz grubsza ( chociaż jak na razie aż tak źle nie jest, bo nadal nie mam apetytu) i za chwilę będę wyglądać i ruszać się jak koczkodan, mój mąż wychodzi rano i wraca późnym popołudniem albo i wieczorem i ma jeszcze pretensje, że pytam co się działo w pracy i gdzie był (można rzec ze jest przedstawicielem handlowym i całe dnie spędza za kierownicą) nic mi się nie chce, jesień za oknem okropna i nawet się z domu nie chce wychodzić i co tu dopiero mówić o jakiejś aktywności. Czuję się sama ze swoimi myślami, a myśli mam czarne jak smoła. Przeryczałam przedwczoraj praktycznie cały dzień, pokłóciłam się z mężem. I jak ktoś mi mówi, że to hormony to gotowa jestem rozszarpać za to- nie można całej winy zganiać na hormony!

A już nie wspomnę że chyba ulatnia się gdzieś mój instynkt macierzyński, gdzie on jest- czy ktoś go widział???? ktokolwiek widział, ktokolwiek wie???? Jak słyszę w sklepie jakieś beczące dziecko to Bóg mam nadzieje mi wybaczy moje złośliwe myśli, a już nie wspomnę o dzieciach moich koleżanek które rykiem próbują wszystko wymusić, skaczą po kanapach całe dnie, krzyczą bez powodu, wszystką muszą dotykać tymi swoimi małymi łapkami, połowę popsuć przy najbliższej okazji, wszędzie gdzie się pojawią zostawiają za sobą krajobraz nędzy jak po wybuchu bomby atomowej lub giga tornada o prędkości światła i nie dość że ciągle się brudzą- zasmarany nos, pozasychane jedzenie wokół buzi, która nigdy nawet na chwilę się nie zamyka, nie wspominając o brudnych rączkach, które tylko czekają aby wybrudzić czyste spodnie, ścianę albo fotel lub kanapę….mogłabym tak bez końca……doprowadza mnie to do szałuuuuuuuuuuuuuuuu…..przecież ja nie nadaję się na matkę!!!! czy ja sobie poradzę?????? mój instynkcie wróć do mnie, proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

o tym jak dowiedział się tata :)

Zosik, tata pojechał wczoraj w delegację do Mediolanu i wróci dopiero w piątek wieczorem.Jesteśmy więc same ze sobą- tylko mamie trochę smutno i stwierdziła, że pojedzie do dziadków.A na dodatek dziadkowie będą  dziś całkiem niedaleko i zabiorą mnie ze sobą.A skoro mam jeszcze troszkę czasu to stwierdziłam, że opowiem Ci jak Tatuś się o tobie dowiedział :) A muszę przyznać, że jestem z siebie dumna, bo udało mi  się go zaskoczyć! Tak jak już kiedyś pisałam staraliśmy się już przeszło miesiące, okres mi się spóźniał już parę dni, a ja miałam już przeczucie.Tata ciągle mnie zamęczał żebym zrobiła w końcu test ciążowy, ale ja chciałam, żeby wyglądało to wszystko inaczej, więc odwlekałam ten moment w czasie i umówiłam się z tatą,że w najbliższy weekend zrobimy test razem. Ale ja oczywiście miałam inny plan, a ponieważ tata często wyjeżdzał, zrobiłam 2 testy już w tygodniu przed pracą.Wynik oczywiście nie był dla mnie zaskoczeniem, bo ja wiedziałam i czułam, że coś się dzieje :) Musiałam teraz znalźć sposób, żeby przekazać nowinę tatusiowi w jakiś niekonwencjonalny sposób. Na szczęście wszystko się układało jak należy i na piątek byliśmy umówieni na uroczystą kolację z okazji moich 30 urodzin w restauracji Sushi, które po prostu uwielbiam! Przygotowałam się już nieco wcześniej- teścik z wyraźnymi 2 kreseczkami, różowe skarpetki w króliczki i śliczne ozdobne pudełeczko. Więc kiedy byliśmy już na miejscu, a tata wyszedł do toalety, poleciałam do obsługi i poprosiłam aby podali pudełeczko tatusiowi.Ależ mi serce waliło jak oszalałe!!!!!Nie da się opisać miny jaką miała tata po otwarciu pudełka, sądził, że to jakaś pomyłka i oglądał te skarpetki jakby pierwszy raz widział takie coś na oczy- dopiero jak dokopał się do testu to zrozumiał :) Wzruszyliśmy się oboje, tatuś tak bardzo się ucieszył, wyściskał nas tak mocniutko!!!! To z pewnością była jedna z tych chwil, tuż obok zaręczyn i ślubu które zapamiętam do końca życia.A dla Ciebie to pierwsza ważna chwila w twoim życiu :)